Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“

O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.

2
Julia Kaczorowska
5 Listopad 2018
Artykuł na: 4-5 minut

Ilya Shtutsa, urodził się w 1972 roku w Rosji. Uczył się w Sankt-Petersburgu pod okiem fotografa Siergieja Maximishina. Jest współzałożycielem Observecollective, pracował również dla różnych rosyjskich tytułów prasowych.

- Dla mnie najbardziej ekscytujące w fotografii jest to, że zawsze jest to gra, a wynik tej gry jest nieprzewidywalny. Nie da się wyjść z aparatem na ulicę i powiedzieć, że „zrobię teraz świetne zdjęcie“, a potem naprawdę pójść i to zrobić. Tak samo jak nie da się powiedzieć „zaraz usiądę i napiszę świetny wiersz“, po czym to zrobić. W obu przypadkach nie działa to w ten sposób - wyjaśnia. - Często mówi się że dobra fotografia zawsze jest darem, ale niektórzy ludzie otrzymują takie prezenty częściej niż inni. Łatwo to wyjaśnić: słowo „dar“ oznacza tutaj nie ten rodzaj prezentu, który mógłby nagle spaść z nieba bez żadnego powodu. Nie, na ten prezent musisz ciężko zapracować, poświęcić całą swoją uwagę, energię i pasję temu procesowi, a potem, może, być może, się uda - dodaje.

fot. Ilya Shtutsa

Miłość Shtutsy do fotografii zaczęła się w 2007 roku, gdy zobaczył artykuł o angielskiej fotografii ulicznej ze zdjęciami Matta Stuarta, Davida Solomona i Nicka Turpina.

- Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego i było to dla mnie objawienie, od razu się zakochałem. Zacząłem ćwiczyć i ćwiczyć fotografię uliczną, w 2010 roku miałem szczęście uczestniczyć w projekcie Street Photography Now - wspomina.

Sama styczność z aparatem fotograficznym zaczęła się jednak wcześniej, kiedy jako młody chłopiec fotografował Smeną 8m. Dziś realizuje się również w mobilnej fotografii ulicznej, korzystając z iPhone’a SE. Ostatnie trzy lata fotografował Canonem 6D, a teraz przyszedł czas wypróbować Sony A7 III - aparat, który wygrał w konkursie fotograficznym.

fot. Ilya Shtutsa

Shtutsa uwielbia prace Arnolda Mindella, psychologa i twórcy nowej orientacji psychologicznej i terapeutycznej, zwaną psychologią zorientowaną na proces. Mindell twierdzi, że możemy podzielić naszą percepcję na dwie grupy. Jedne impulsy trwają wystarczająco długo, abyśmy mogli je rozpoznać, mieć pewność, że coś dostrzegamy i móc podzielić się tym spostrzeżeniem z innymi. Nazywa je „sygnałami“. Inne, które Mindell nazywa „flirtami“, zdarzają się tak szybko, że zwykle zapomina się o nich w sekundę.

- Jeśli jednak potrafimy zwracać na te „flirty“ uwagę, mogą nam wiele powiedzieć o nas i o naszym związku ze światem. Jednak by je złapać, musimy osiągnąć specjalny stan umysłu, który Mindell nazywa „szybkim kotem“. Większość psychoterapeutów pozostaje w bardziej powszechnym stanie „leniwego kota“ i pracuje tylko z informacjami. To samo można powiedzieć o większości fotografów: że są leniwymi kotami i pracują tylko z informacjami. Ale jeśli potrafisz być „szybkim kotem“ i łapać „flirt“, możesz uzyskać coś więcej - zakłada fotograf. - Tak więc dla mnie bardzo ważne jest, aby być świadomym tych „flirtów“ i próbować je wychwycić. Możesz podążać za sygnałami wizualnymi, które cię przyciągają, bez bycia krytycznym. Przyjrzyj się na co naturalnie zwracasz uwagę i podążaj za tym, a w końcu doprowadzi cię to do czegoś naprawdę bardzo interesującego.

Zobacz wszystkie zdjęcia (11)

Zapytany o inspiracje, Shtutsa zauważa, że wszystko z czym ma styczność wpływa na na niego w pełnym stopniu. Może jednak wymienić tych artystów, których wpływu jest świadom.

- Przede wszystkim to Harry Gruyaert i Georguy Pinkhassov, ale również Bruno Barbey, Iana Berry, Alex Webb, Stuart Franclin, Jonas Bendiksen. Również lista moich ulubionych malarzy jest długa. Edgar Degas i Henry Matiss wydają się zbyt oczywiści, prawda? Cóż, Albert Marquet jest mniej oczywisty, a August Chabaud jeszcze mniej. Spójrzmy jednak na jego obrazy, na przykład na to dzieło, które wisi w St. Petersburgu w kolekcji Ermitaż, „Village Landscape“. To mogłaby być równie dobrze fotografia Alexa Webba! - zauważa.

Niedawno Shtutsa poleciał na Wschód Rosji, do swojego rodzinnego miasta, Chabarowsku. Tam planuje rozpocząć realizację projektu dokumentalnego. Ma wiele pomysłów, teraz rozgląda się za grantem na ich realizację. Więcej zdjęć fotografa: instagram.com/shtutsa_photo oraz flickr.com/photos/krysolove.

Studiowała fotografię prasową, reklamową i wydawniczą na Uniwersytecie Warszawskim. Szczególnie bliski jest jej reportaż i dokument, lubi wysłuchiwać ludzkich historii. Uzależniona od podróży i trekkingu w górach.

Komentarze
Więcej w kategorii: Galerie
Luca Vasconi: „Dobre zdjęcie musi pokazywać emocje między fotografem, a fotografowanym”
Luca Vasconi: „Dobre zdjęcie musi pokazywać emocje między fotografem, a fotografowanym”
Absolwent politologii po kilku latach pracy biurowej zdecydował się porzucić pracę, rutynę i wygody i wyruszyć w podróż - początkowo bez aparatu. Dziś Luca Vasconi...
19
1
Siena International Photo Awards 2019 - kilkoro Polaków z wyróżnieniami
Siena International Photo Awards 2019 - kilkoro Polaków z wyróżnieniami
Główną nagrodę w piątej edycji konkursu zdobył Brytyjczyk Jonathan Banks za zdjęcie “A Boy in the Crowd”, które okazało się najlepsze spośród fotografii zgłoszonych przez autorów ze 161...
81
1
Marcin Giba wśród zwycięzców Urban Photo Awards 2019. Zobaczcie nagrodzone prace
Marcin Giba wśród zwycięzców Urban Photo Awards 2019. Zobaczcie nagrodzone prace
Za nami 10., jubileuszowa edycja konkursu fotografii ulicznej Urban Photo Awards. Miło nam poinformować, że polski fotograf Marcin Giba zdobył 1. Miejsce w jednej z...
86
3
Powiązane artykuły