Matt Henry: „Wszystko, co robię wymaga ogromnego wysiłku“

Matt Henry: „Wszystko, co robię wymaga ogromnego wysiłku“

Matt Henry, z pochodzenia Walijczyk, w swoich zdjęciach lawiruje między odniesieniami do amerykańskiej fotografii, kina i literatury, budując klimatyczne sceny niczym z lat 60. i 70. XX w. Każde powstałe zdjęcie to efekt wieloetapowej pracy, o której autor postanowił nam opowiedzieć.

Inspirują Cię wydarzenia polityczno-kulturalne Ameryki z lat 1960 i 1970. Dlaczego właśnie te czasy są Ci szczególnie bliskie?

Powstanie kontrkultury spowodowało, że duża część amerykańskiej kultury nabrała przesłania politycznego i pewnego utopijnego ducha, zamiast być jedynie elementem służącym rozrywce. To był wyjątkowy okres w historii. Ruchy antywojenne, ruchy związane z prawami obywatelskimi, druga fala feminizmu i inne niezliczone zagadnienia stały się chlebem powszednim ówczesnej młodzieży. Młodzi byli przepełnieni uczuciem, że mogą dotknąć gwiazd i zmieniać świat tak, jak tylko sobie wymarzą. Tego rodzaju duch został potem zastąpiony przez politykę i wszechobecny cynizm. Być może zmartwychwstanie wraz z wyborem Trumpa?

Porozmawiajmy chwile o fotografii jako takiej. Co najbardziej pociąga Cię w tym medium?

Rozpocząłem dorosłe życie jako pisarz i chciałem pisać powieści. Mimo, że kocham gry słów, jest coś tak bezpośredniego i zajmującego w kolorze, kształtach, teksturach i formie, co może być przekazane jedynie za pomocą zdjęć… Może to brak cierpliwości, ale poczułem, że w książkach i czasopismach często bardziej przyciągają mnie obrazy niż słowa. Odcisnęły się one w moim umyśle w sposób, z którym słowa mogłyby sobie nie poradzić. Wciąż kocham czytać i piszę wstępy do moich książek, ale po prostu uwielbiam opowiadać historie za pomocą zdjęć.

Twoje fotografie przywodzą na myśl formy dokumentalne, jednak wszystkie są dokładnie zaplanowane i ustawione. Gdzie umiejscowiłbyś się jako fotograf?

Jestem dość przezorny jeśli chodzi o tworzenie czegoś, co sprawiałoby wrażenie fałszu, ale jednocześnie nie powiedziałbym, że którekolwiek z moich zdjęć można pomylić z prawdziwym dokumentem. Jest pewna wyraźna granica i myślę, że jeśli zbliżysz się zbyt blisko jej środka, cała przyjemność znika. Gram fikcyjnymi elementami i chcę, by ludzie starali się odłożyć na bok swoje niedowierzanie, tak jak to robią przy oglądaniu filmu. W fotografii jest to o wiele trudniejsze, dość niespotykane, historia fotografii w  końcu jest pełna „prawdziwości” - w przeciwieństwie do kina, w którym fikcja stała się dominującym językiem. Swoje prace przypisałbym do kategorii „staged photography”, czy też do fikcji narracji. Niewielu z nas pracuje w ten sposób. Jest Alexia Prager i Gregory Crewdson, choć obydwoje koncentrują się raczej na pojedynczych obrazach, podczas gdy ja wolę korzystać z serii by przedstawić większe historie.

Wspomniałeś o planie zdjęciowym. Jak przygotowujesz się do sesji?

Zawsze zaczynam od storyboardów, na które przenoszę to, co powstaje w mojej głowie. Gdy mam już zarys fabuły rozpoczynam szkicowanie kadrów. Przygotowanie zależy w dużej mierze od podejścia – fotografowanie serii „The Trip" na pustyni poprzedzone było trzema miesiącami planowania - pozyskiwaniem kostiumów, znalezienie aktorów, organizacją oświetlenia, rezerwacja cateringu. Ogromne ilości pracy jak dla dwudniowej sesji. Wspomniana sesja była dość szczególna, bo pracowaliśmy na gotowym planie zdjęciowym, stylizowanym na knajpę, stację benzynową i motel lat 50. więc wszystko czego potrzebowałem, było już na miejscu. Inne serie wiążą się z przenoszeniem się z jednej lokalizacji do drugiej każdego dnia, także przygotowania mają inną formę. Wszystko, co robię wymaga ogromnego wysiłku na samym etapie produkcji. Fotografowanie zajmuje pewnie tylko 1% czasu.

Zobacz wszystkie zdjęcia (19)

Jakie są Twoje źródła inspiracji? Kogo cenisz jako artystę, nie tylko z dziedziny fotografii, ale i filmu, malarstwa?

Jestem raczej fanem filmu i telewizji niż czegokolwiek innego, a ulubieni reżyserzy to chyba Jim Jarmusch, David Lynch, Stanley Kubrick, Andriej Tarkowski, bracia Coen, Aki Kaurismäki, Alfred Hitchcock. Jest ich zbyt wielu, by wspomnieć wszystkich. Jestem wielkim fanem seriali telewizyjnych pochodzących z USA – moi faworyci to Fargo, True Detective (sezon 1), Deadwood, Better Call Saul, a także Bates Motel.

Jakie są Twoje fotograficzne plany na kolejne miesiące?

Pracuję nad serią o zabójczych dziewczętach Gogo, zwanych Murder-A-Gogo. Akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii. Mam nadzieję, że w kwietniu przeniosę się do Gruzji aby zakończyć inną serię, będącą częścią mojej drugiej książki. Książka skupia się na południowych tradycjach gotyckich, powstała już jedna seria w Luizjanie, nazwana „Born on the Bayou” i druga w Teksasie, „Lone Stars”. Po Gruzji planuję czwartą serię w Południowej Karolinie i myślę, że to wystarczy, by zakończyć książkę.

Wykorzystane zdjęcia pochodzą z projektu „Lone Stars“. Więcej fotografii Matta Henryego znajdziecie na stronie www.matthenryphoto.com.

Studentka fotografii na studiach magisterskich Uniwersytetu Warszawskiego. Ma na koncie różne projekty, zarówno dokumentalne, jak i reklamowe. Uzależniona od podróży i trekkingu w górach.

 
Komentarze
Polecane artykuły
E-oko.pl - sklep fotograficzny inny niż wszystkie
13 Gru 2018
Sprzęt fotograficzny to ogromny wydatek. Przed zakupem warto więc zasięgnąć rady i dobrze przemyśleć swoją decyzję. Tylko czy w zwykłym sklepie jest na to miejsce i czas? Jeśli fotografia to dla Was coś więcej, zajrzyjcie na Puławską, gdzie pasjonaci ze sklepu E-Oko przywitają was kawą i profesjonalnym doradztwem.
0
Seria zinów o Polsce wydawnictwa PIX.HOUSE już dostępna w sprzedaży
13 Gru 2018
„Fragmenty” Macieja Jeziorka, „Odwrót” Tomasza Liboski i „North America” Krzyśka Orłowskiego to seria trzech fotograficznych zinów i trzy odmienne spojrzenia.
0
To nie koniec Meyer Optik Görlitz. Firma trafia pod nowe skrzydła
13 Gru 2018
W październiku informowaliśmy Was o problemach finansowych firmy Net SE, która stała za Meyer Optik Görlitz. Teraz jednak jest szansa, że jeszcze zobaczymy obiektywy z logiem tego producenta. Bowiem pomocną dłoń wyciągnęło OPC Optics, które zakupiło prawa do wszelkich znaków handlowych.
0
Spotkanie z Batroszem Janiczkiem w ramach WroFoto to okazja, by przenieść się w czasie i przestrzeni
13 Gru 2018
Kolejnym gościem spotkań WroFoto będzie Bartosz Janiczek - fotograf dokumentujący rekonstrukcje historyczne. Już w najbliższy wtorek będzie można „wsiąść w wehikuł czasu i przenieść się w czasie i przestrzeni do okresu wczesnego średniowiecza“. Start o 18:00.
0