Richard Tuschman – Pewnego razu na Kazimierzu...

Richard Tuschman – Pewnego razu na Kazimierzu...

Amerykański fotograf w swojej pracowni w Nowym Jorku odtworzył własnoręcznie przestrzenie, które zapamiętał z podróży do krakowskiej dzielnicy Kazimierz.

Siedemnaście zdjęć w serii łączy się w jedną narrację, nowelę z otwartym zakończeniem. Historia toczy się około 1930 roku, w domu żydowskiego krawca. Małżeństwo straciło synka, który pojawia się zarówno na fotograficznych retrospekcjach, jak i w ich snach. Przebyta tragedia podzieliła małżeństwo: mężczyzna wycofał się, szukając pocieszenia w religii, podczas gdy jego żona poszła w drugą stronę - do tego stopnia, że zaangażowała się w krótki i nieszczęśliwy romans.

- Po raz pierwszy pojechałem do Krakowa w 2011 roku, by odwiedzić rodzinę mojej żony. Natychmiast zostałem urzeczony piękną architekturą i poczuciem biegu historii, który zdawał się emanować z każdego budynku. Wiedziałem, prawie od razu, że muszę wykorzystać to w moim projekcie fotograficznym, choć koncepcja i historia „Once Upon A Time in Kazimierz" potrzebowała trochę czasu, żeby się rozwinąć. W 2011 roku spędziłem na Kazimierzu dwa tygodnie, potem kolejne dwa podczas mojej podróży w 2013. To na razie moje jedyne wizyty w Polsce – opowiada Tuschman.

fot. Richard Tuschman, dzięki uprzejmości Klompching Gallery New York

Podobnie jak w swojej poprzedniej serii „Hopper Meditations”, tak i w tej obrazy zostały stworzone przez cyfrowe połączenie przestrzeni podobnych do domków dla lalek, ze zdjęciami żywych modeli. - Najpierw zbudowałem, pomalowałem i sfotografowałem miniaturowe przestrzenie w moim studio. Potem, sfotografowałem modeli na czystym tle, by na koniec, złączyć te elementy w Photoshopie. Ten sposób działania daje mi pełną kontrolę nad wszystkimi elementami scenografii, oświetlenia i kompozycji – wyjaśnia. Mimo, że stara się tworzyć swoje miniaturowe zestawy tak bardzo przekonujące, jak to tylko możliwe, to fakt, że choć trochę odbiegają od rzeczywistości wystarczy, aby stworzyć teatralny, nieco surrealistyczny nastrój.

Richard Tuschman rozwinął swoją technikę w ciągu wielu lat pracy, zarówno przy sesjach artystycznych jak i komercyjnych. To efekt jego temperamentu, wrażliwości i różnych nabytych umiejętności. Takie dioramy zaczął tworzyć już w 1980 roku, kiedy przeniósł się do Nowego Jorku po ukończeniu Szkoły Artystycznej i zaczynał karierę jako artysta plastyk.

Pracował w sklepie architektonicznym z zaopatrzeniem, sprzedając wszelkiego rodzaju materiały do budowania modeli. Te okoliczności i miłość do prac amerykańskiego surrealisty Josepha Cornella, były dla niego główną motywacją. Potem, pracując jako grafik, nauczył się korzystać z Photoshopa, i zakochał się w twórczych możliwościach tego medium.

fot. Richard Tuschman, dzięki uprzejmości Klompching Gallery New York

- Kocham i zawsze kochałem klimat, jaki można uzyskać dzięki kliszy. Zdjęcia, które mnie inspirują, to zwykle obrazy uchwycone aparatem analogowym. Mimo wszystko, fotografia cyfrowa pozwala mi tworzyć rzeczy, które na filmie są niemożliwe lub bardzo trudne. Photoshop jest dla mnie znacznie bardziej intuicyjny niż ciemnia. Rozwinąłem styl, który cyfrowo łączy malarstwo, asamblaż i fotografie. Bardzo polubiłem też fotografowanie na okładki książek – tłumaczy.

- Z czasem jednak świat komercyjny stał się dla mnie coraz bardziej ograniczający, a około dziesięć lat temu zacząłem odczuwać potrzebę skupienia się bardziej na moich osobistych projektach. Tak jak kocham fotografie i możliwości Photoshopa, tak samo uwielbiam tworzyć rzeczy za pomocą własnych dłoni. Będąc rodzajem introwertyka, jestem też przyzwyczajony do pracy samemu. W końcu, udało mi się zebrać to wszystko w technikę, jakiej używam obecnie – dodaje.

Zobacz wszystkie zdjęcia (12)

Cykl „Once Upon a Time in Kazimierz” miał swój debiut w marcu 2016 w Klompching Gallery w Nowym Jorku. W czerwcu i lipcu Richard Tuschman poprowadzi warsztaty fotograficzne w Stanach Zjednoczonych. Potem, we wrześniu, prezentuje projekt w Galerii w Santa Fe w Nowym Meksyku, a w tym samym czasie kilka jego zdjęć z projektu Hopper Meditations będzie pokazywanych w galerii na Sycylii.

Więcej prac autora znajdziecie pod adresem richardtuchman.com oraz na stronie galerii Klompching.

 

Studentka fotografii na studiach magisterskich Uniwersytetu Warszawskiego. Ma na koncie różne projekty, zarówno dokumentalne, jak i reklamowe. Uzależniona od podróży i trekkingu w górach.

 
Komentarze
Polecane artykuły
Poznaj historię pierwszego zawodowego warszawskiego fotografa. Wieczór z Karolem Beyerem w galerii Jednostka
18 Gru 2018
Ojciec polskiej fotografii, właściciel pierwszego zakładu fotograficznego w warszawie. Postać Karola Beyera będziecie mieli okazję poznać bliżej podczas środowego spotkania w galerii Jednostka.
0
Kupujesz-zyskujesz. Rekorder Blackmagic Assist za 1 zł w BEiKS
18 Gru 2018
Zamierzasz przed końcem roku kupić sprzęt fotograficzny? Robiąc to w sklepie BEiKS, masz szansę otrzymać zewnętrzny rekorder Blackmagic za 1 zł.
0
Ci ludzie nie istnieją, zdjęcia wygenerowała sztuczna inteligencja. Czy jej rozwój zagrozi rynkowi fotografii?
18 Gru 2018
Systemy SI, które jeszcze niedawno funkcjonowały jedynie w wyobraźni autorów science-fiction, dziś implementowane są z powodzeniem w kolejnych obszarach ludzkiej działalności. Przykładem mogą być chociażby sztucznie generowane obrazy, których nie jesteśmy już wstanie odróżnić od zdjęć. Czy zawód fotografa w końcu stanie się zbędny?
1
Luminar 3 z systemem katalogowania zdjęć już dostępny w sprzedaży
18 Gru 2018
Digital Asset Manager (DAM), czyli system katalogowania zdjęć, to rozwiązanie, którego do tej pory brakowało w Luminarze. Jednak z jego trzecią odsłoną otrzymamy nie tylko bibliotekę zdjęć, lecz także możliwość synchronizacji edycyjnych ustawień, dzięki czemu program ma wreszcie być mocną alternatywą Lightrooma.
0