"Opowieści z krypty" - Co? Znowu? Czyli jak zabrać się za szukanie drugiego aparatu

W najnowszym felietonie z cyklu "Opowieści z krypty" Wojtek Tkaczyński zastanawia się dlaczego tak często jesteśmy niezadowoleni ze swojego sprzętu. Oczywiście dzięki swojej przenikliwości dociera do źródła problemu i dzieli się z czytelnikami Fotopolis swoimi wnioskami.
Dlaczego sprzęt fotograficzny jest jak naleśnik

Ewa Wachowicz technicznych ważna jest również szybkość działania i wygoda obsługi aparatu. Jeśli więc na każdym zdjęciu nasz mały bobasek dawno przestał się uśmiechać - warto pomyśleć o kupnie aparatu szybciej reagującego na spust migawki. A kiedy oglądając nieudane zdjęcia myślimy "...tu nie zdążyłem włączyć punktowego pomiaru światła, a tu nie zdążyłem przejść na tryb autofocusa AFC..." to może warto pomyśleć o aparacie z mniejszą ilością funkcji za to wygodniejszym w obsłudze.

Contax RTS II. Dla mnie najlepszy na świecie. Mój czwarty i ostatni aparat. I nie jest to reklama - nie produkują go od prawie 20 lat.

Ergonomia jest w fotografii kluczowa. Przez ponad 7 lat pracy w Pozytywie miałem okazję testować praktycznie każdą nową lustrzankę. I za każdym razem zadawałem sobie pytanie - czy za pomocą testowanego właśnie aparatu jestem w stanie fotografować lepiej i szybciej niż własnym aparatem. Żaden z nowych aparatów nie zdał tego egzaminu. Może wynika to z przyzwyczajenia. Może z tego, że mój dzisiejszy aparat jest [choć mam go od ponad 15 lat] moim czwartym. I jego zakup był wynikiem dokładnych przemyśleń. A może z tego, że jest to po prostu dobrze zaprojektowany aparat. Dlatego więc kiedy ostatnio miałem trochę wolnej gotówki - kupiłem jeszcze jeden taki sam. W końcu, o korpus, którego nie produkują od prawie 20 lat będzie coraz trudniej.

Kiedy już kupimy drugi, dość często okazuje się, że i z niego nie jesteśmy do końca zadowoleni. Dzieję się tak dlatego, że w zakupach nie kierujemy się głosem swojego rozsądku, ale głosem reklamy. Zamiast wytężać mózgownicę łatwiej przyjąć za pewnik to, co mówią nam inni. "Every generation has its own disease". Tytuł tej piosenki przychodzi mi na myśl zawsze, kiedy myślę o naszym stosunku do reklamy. Wiara w siłę sloganów naprawdę jest chorobą naszych czasów. Nie zadajemy sobie trudu szukania konstrukcji lepiej dopasowanych do naszych potrzeb niż bestsellery z półek Media Marktu. Potem niestety okazuje się, że nasze fotografowanie oddaje nazwa grupy, która śpiewała wymienioną piosenkę. Fury in the Slaughterhouse.

słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Kupiłeś obiektyw Tamron? Możesz za darmo przedłużyć gwarancję na okres 5 lat
21 Lis 2018
Nic nie boli tak, jak awaria sprzętu. Dobrze więc mieć dodatkowe zabezpieczenie. Tamron oferuje bezpłatne przedłużenie gwarancji do 5 lat przy dokonaniu rejestracji produktu w ciągu dwóch miesięcy od daty zakupu.
0
Vanessa Winship „she dances on Jackson“ - zobacz premierową w naszym kraju wystawę cenionej brytyjskiej fotografki
21 Lis 2018
Wystawa „she dances on Jackson“ będzie pierwszą prezentacją fotografii Vanessy Winship. Wernisaż z udziałem artystki już dziś w Warszawie.
0
Instargam idzie na wojnę z użytkownikami korzystającymi z botów zwiększających zasięg i popularność
21 Lis 2018
Instagram wprowadza poważne zmiany. Z serwisu mają zniknąć obserwujący, komentarze oraz polubienia sztucznie wygenerowane przez zewnętrzne aplikacje automatycznie zwiększające liczbę odbiorców.
0
RAW Power 2.0 - niedroga alternatywa dla Lightrooma na Mac OS i iOS
20 Lis 2018
Po tym jak w 2015 roku Apple wycofało program Aperture z App Store’a, jego główny programista Nik Bhatt zaprezentował program RAW Power. Właśnie debiutuje jego najnowsza wersja.
0