2

Test aparatu Casio Exilim EX-Z1000

Casio to jedyna na rynku licząca się firma, która konsekwentnie nie zabiera się za modele większe niż kieszonkowe i równie konsekwentnie rozwija linię amatorską. Jej najnowsza odsłona to kompaktowy Exilim EX-Z1000, pierwszy na rynku aparat tej klasy wyposażony w sensor 10 Megapikseli. Zapraszamy do lektury testu.
0
Tomasz Gutkowski
9 Grudzień 2006
Artykuł na: 4-5 minut
ERGONOMIA I FUNKCJE PRZYCISKÓW

Casio Exilim EX-Z1000 to klasyczny, mieszczący się w dłoni, kieszonkowy aparat, który można nosić ze sobą zawsze i wszędzie. Metalowa, płaska obudowa o zaokrąglonych krawędziach prezentuje się tak samo dobrze jak leży w dłoni. Z drugiej strony konstrukcja ta wymaga od nas większej uwagi niż w wypadku aparatów o wyprofilowanym uchwycie. Jedynym zabezpieczeniem przed wysunięciem się z ręki jest chropowata powierzchnia pod kciukiem prawego palca. Fotografowanie w rękawiczkach (nie tylko z tego powodu) jest wysoce niewskazane. Natomiast po pierwszym wzięciu do ręki mamy wrażenie, że nie jest to zabawka lecz poważne urządzenie elektroniczne - przy wymiarach 92 x 58,5 x 22,5 mm waży 140 g. Powagę sytuacji potęguję - sprawiająca wrażenie niezniszczalnej - metalowa obudowa.




Testowany aparat należy przy tym do rekordzistów jeśli chodzi o (małą) liczbę przycisków. Na tylnej ściance, w jedynym miejscu nie zajętym przez wyświetlacz, umieszczono 4-kierunkowy nawigator z centralnym przyciskiem wyboru (SET) a także przycisk MENU oraz przycisk BS aktywujący listę programów tematycznych (BEST SHOT). Dolny przycisk nawigatora odpowiada także za tryb pracy lampy błyskowej. Z poziomu menu można przyciskom lewo-prawo nawigatora przypisać - jako skrót - jedną z funkcji: metoda pomiaru światła, kompensacja ekspozycji, balans bieli, czułość ISO, samowyzwalacz. W praktyce najlepiej zawsze mieć pod ręką możliwość skorygowania ekspozycji, a do innych skrótów sięgać w razie potrzeby, np. jeśli robimy dużo zdjęć w zróżnicowanym oświetleniu warto mieć szybki dostęp do balansu bieli.





Na górnej ściance nie mniejszy minimalizm. Pod palcem wskazującym znajdziemy spust migawki schowany wewnątrz dwukierunkowego pierścienia zmiany ogniskowej (zoom). Na lewo od niego maleńki włącznik aparatu, a bliżej tylnej ścianki trzy przyciski: tryb wyświetlania (DISP) oraz szybkiego przejścia do trybu rejestracji lub odtwarzania.


Opisana powyżej oszczędność wiąże się ściśle z filozofią obsługi tego modelu. Otóż za podstawowe narzędzie pracy uznano tu duży panoramiczny wyświetlacz LCD i bardzo rozbudowane menu. Z jednej strony to dobrze, bo mała ilość przycisków ułatwia obsługę. Jednak z drugiej, dotarcie do niektórych funkcji w menu zajmuje zbyt dużo czasu. Drugi zarzut dotyczy wielkości przycisków. Nie dość, że są małe, to te na górnej ściance są niemal zupełnie płaskie. To drugi powód, dla którego fotografowanie w minusowej temperaturze będzie karkołomne ("będzie" bo test pisany był w czasie najcieplejszej jesieni od ponad 200 lat) lub owocujące odmrożeniem palców. Nie ma możliwości by pracować w rękawiczkach.

Plusy
+ zwarta kompaktowa budowa
+ konsekwencja w projekcie systemu obsługi
+ możliwość noszenia aparatu "zawsze i wszędzie"

Minusy
- zbyt małe przyciski
- brak wyprofilowanego uchwytu

Spis treści
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Sony A7R IV - pierwsze wrażenia
Sony A7R IV - pierwsze wrażenia
Czy 60 Mp to za dużo, a może jednak w sam raz? Podczas europejskiej premiery mogliśmy na gorąco sprawdzić możliwości nowego bezlusterkowca Sony A7R IV.
0
6
Sony A7R IV - zdjęcia przykładowe
Sony A7R IV - zdjęcia przykładowe
Dziś Sony pokazało najnowszą bestię ze swojej stajni. Czy 60-milionowy Sony A7R IV rzeczywiście jest w stanie zagrozić pozycji aparatów średniego formatu? Zobaczcie zdjęcia przykładowe.
24
3
Canon PowerShot G5 X Mark II - pierwsze wrażenia
Canon PowerShot G5 X Mark II - pierwsze wrażenia
G5 X Mark II przeszedł kompletną przemianę. Najnowszy model z serii Canon PowerShot w niczym nie przypomina swojego poprzednika. Otrzymujemy usprawnioną matrycę i...
15
1
Powiązane artykuły