Self Publish, Be Happy [RECENZJA]

0
Michał Olinowicz
12 Kwiecień 2017
Artykuł na: 4-5 minut

Kto z nas nie marzy o wydaniu własnej książki? Jednak zniechęcają Cię długoletnie umowy z wydawnictwem? A może nieproporcjonalnie niskie honorarium za wykonaną pracę? Nie lubisz iść na kompromis? Nie czekaj! Już teraz możesz wydać swoją własną książkę.

Książka Self Publish, Be Happy to pewnego rodzaju ulotka organizacji skupiającej self publishingowych twórców. Nie znajdziemy w niej gotowych przepisów i konkretnych podpowiedzi, jak mamy to zrobić, ale może nas skutecznie zachęcić do działania.

Odszukamy w niej przykłady pięćdziesięciu publikacji wraz z takimi informacjami jak data i miejsce publikacji, format i oprawa, typ druku i rodzaj papieru oraz ścieżka dźwiękowa towarzysząca powstawaniu książki. To ostatnie najbardziej przypadło mi do gustu, bowiem przybliża nas do autora w sposób bezpretensjonalnie ludzki. Dostaniemy również krótką notkę o twórcy i jego przesłanie/podpowiedź lub refleksję na temat tego przedsięwzięcia.

Nie zagłębimy się w zamieszczone publikacje, ponieważ zostały przedstawione szczątkowo. Możemy zobaczyć za to ogólny zamysł i zrozumieć ideę self publishingu, która dla mnie brzmi: ”Nieważne jak absurdalny i niepopularny wydaje Ci się twój pomysł, jeśli chcesz i poświecisz na to trochę czasu możesz go zamknąć w książce, potem możesz próbować ją sprzedać albo rozdać znajomym”.

Wydawanie książki o samodzielnym wydawaniu książek, która kosztuje trzydzieści dolarów i zawiera w większości materiały stworzone przez samodzielnie wydających autorów wydaje się przeczyć samej koncepcji, ale jeśli ma się przyczynić do rozwoju świadomości, to niechaj tak będzie.

Odnoszę wrażenie, że kluczowym elementem w publikowaniu swojej twórczości jest potrzeba kontroli nad ostatecznym efektem. Ten moment, w którym idziemy na kompromis, aby tylko zaistnieć w publicznej świadomości lub - do końca wierni swoim przekonaniom - bronimy się przed jakąkolwiek ingerencją wydawcy.

Alternatywa dająca możliwość uniknięcia takiej sytuacji może być kusząca. Wprawdzie proces wymaga od nas dużego zaangażowania i trwa znacznie dłużej, ale gromadzimy nowe doświadczenia i mamy bezpośredni wpływ na każdy etap powstawania naszego dzieła. Nie można też pominąć kwestii finansowych. Wprawdzie najpierw musimy zainwestować własne pieniądze, albo pożyczyć od znajomych/rodziny. Ale jeśli nasza książka odniesie sukces, mamy sporą szansę na zwrot. No i przede wszystkim - ta satysfakcja, że pomimo przeciwności losu udało nam się.

Podsumowując: osobom zainteresowanym i poszukującym polecam wypożyczenie lub zakupienie Self Publish, Be Happy A DIY Photobook Manual and Manifesto by Bruno Ceschel. Mnie trochę przekonała, że można samemu, więc może i Ciebie przekona.

Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
„To nie była miłość od pierwszego spojrzenia” - Wojtek Wieteska o Fujifilm GFX 50R
„To nie była miłość od pierwszego spojrzenia” - Wojtek Wieteska o Fujifilm GFX 50R
„Wreszcie mogę być w jednym systemie, a nie żonglować pomiędzy kilkoma”. Wojtek Wieteska, znakomity polski artysta, pisze o wrażeniach z pracy z Fujifilm GFX 50R,
4
3
Panasonic Lumix G9 w królestwie zwierząt
Panasonic Lumix G9 w królestwie zwierząt
„Chcę, by wszyscy oglądając moje zdjęcia, czuli, jakby tu byli” - mówi Bence Máté, który testował Lumixa G9 podczas safari w Zimbabwe
9
0
Hasselblad X1D II - opinia Michała „Massy” Mąsiora
Hasselblad X1D II - opinia Michała „Massy” Mąsiora
W oczekiwaniu na redakcyjny test, zapraszam do zapoznania się z moimi subiektywnymi wrażeniami na temat nowego bezlusterkowego aparatu średnioformatowego - Hasselblad...
21
16