Robert Doisneau (1912 - 94)

Robert Doisneau i jego prace, z wyjątkiem kilku zdjęć, nie są właściwie znane poza Francją. Być może dlatego, że większość z nich, to zdjęcia bardzo francuskie w swojej filozofii i w tym co jest ich tematem. Przedstawiają najczęściej Paryż, ale w taki sposób, że nie mogą nadawać się na pocztówki dla turystów sprzedawane pod wieżą Eifle'a.
Robert Doisneau i jego prace, z wyjątkiem kilku zdjęć, nie są właściwie znane poza Francją. Być może dlatego, że większość z nich, to zdjęcia bardzo francuskie w swojej filozofii (Peter Hamilton dopatruje się w nich kartezjanizmu) i w tym co jest ich tematem. Przedstawiają najczęściej Paryż, ale w taki sposób, że nie mogą nadawać się na pocztówki dla turystów sprzedawane pod wieżą Eifle'a. Paryż na zdjęciach Doisneau jest bowiem miastem zwykłych ludzi, wracających do domu w robotniczych dzielnicach, biednych dzieci, bawiących się na ulicach, zakochanych studentów całujących się w miejscach publicznych, ku zgorszeniu przechodniów, czy wreszcie jego przyjaciół i znajomych, spędzających czas w kawiarniach i knajpach lub świętujących rodzinne uroczystości. Na zdjęciu poniżej Robert Doisneau z żoną.



Urodził się w 1912 w paryskim banlieu, wychowywany był więc w Paryżu, pełnym bezdomnych, cyganów, robotników, wśród fabryk, slumsów i ruin domów.

Doisneau nienawidził swojego domu rodzinnego, przyrodniego brata i drugiej żony ojca, starających się wykształcić w nim poczucie dyscypliny i porządku. Subordynowany to ostatnie słowo, które nasuwa się na myśl przy czytaniu jego biografii czy oglądaniu wczesnych zdjęć, zrobionych pożyczonym aparatem, przedstawiających połamane koło od roweru, zdewastowany bruk, czyli wszystko to, co sprzeciwia się szeroko rozumianemu porządkowi. Bunt Doisneau nie zaowocował jednak wykluczeniem z rodziny, ale jej zachwytem. Wówczas jego wujek, który zajmował stanowisko majora, pomógł mu w otrzymaniu pierwszego zlecenia. Nastoletni Doisneau robił więc zdjęcia do rządowego biuletynu, początkowo pożyczonym aparatem, potem - otrzymanym jako niezwykle wysokie, jak na taką posadę, wynagrodzenie - Rolleiflexem, którym robił zdjęcia przez następne dwadzieścia lat. Była to dwuobiektywowa lustrzanka, kórą można było zrobić 12 kwadratowych zdjęć o boku dwa i jedna czwarta cala na rolce filmu 120.

Trzynastoletni Doisneau zaczął kształcić się w zawodzie, który wkrótce po tym, jak opuścił szkołę w 1929, przestał być popularny. Początkowo rozpoczął pracę w studiu graficznym, jako litograf, ale jego umiejętności fotograficzne były dla firmy, poszerzającej wówczas swoją działalność, znacznie bardziej atrakcyjne. Siedemnastoletni Doisneau był więc asystentem fotografa - Luciena Chauffarda, a wkrótce po odejściu mistrza - zajął jego miejsce.

W fotografiach Doisneau z początku lat trzydziestych widać wpływ twórczości fotografików, których prace wystawiano wówczas w Paryżu - Mana Raya, Brassai, Tabarda, Krulla, Kertesza. Wszyscy oni współpracowali lub przyjaźnili się z Andre Vigneau, którego asystentem został dziewiętnastoletni Doisneau. Studio odwiedzali też inni artyści - George Simenon, Raoul Dufy i bracia Prevert.
Najsłynniejszą fotografią z tamtego okresu była "Les Petits enfants au lait" (Małe dzieci z mlekiem), zrobiona w Gentilly w 1932. Przedstawia ono chłopczyka i dziewczynkę, w czarnych płaszczykachi białych czapeczkach, niosących baniak na mleko. Postacie sprawiają wrażenie bardzo małych za sprawą kompozycji i niesamowicie dojrzałej pozy dziewczynki, która zdaje się odgrywać rolę matki chłopczyka.



Wkrótce Doisneau musiał opuścić studio Vigneau, aby odbyć obowiązkową służbę wojskową, a po powrocie z wojska, jego miejsce było już zajęte. Na szczęście pracę pomógł mu znaleźć Chauffard i Doisneau po raz drugi stał się jego asystentem - tym razem w departamencie fotografii w fabryce Renault.

Praca w Renault oprócz stabilizacji, którą umożliwiały mu stałe, dosyć wysokie dochody, (Doisneau ożenił się w 1936), wykształciła w nim zdecydowanie lewicowe poglądy, bardzo modne wśród elity intelektualnej we Francji w późnych latach trzydziestych, które nie pomagały mu w utrzymywaniu dobrych kontaktów z kierownictwem. Doisneau coraz bardziej zmęczony był nudną pracą i poświęcał się wieczorami i w niedziele pracom dla agencji fotograficznej RAPHO. Oprócz jego własnej satysfakcji, praca ta nie miała mu wiele do zaoferowania, więc Doisneau ciągle trzymał się wygodnej posady w Renault, rozwijając w wolnym czasie trudną i nowatorską wówczas technikę wywoływania zdjęć kolorowych. Jednakże Renault nie tolerowało długo wiecznie spóźniającego się do pracy i wspierającego strajkujących fotografa i wkrótce przed wybuchem wojny Doisneau został zwolniony. Wkrótce potem poszedł na front, gdzie jednak ciągle chorował, dostał więc urlop zdrowotny i wrócił do Paryża, gdzie wraz z żoną i córką mieszkał do końca wojny. Przeżyć okupację pomogły mu umiejętności ze studia graficznego w połączeniu z odrobiną szczęścia, bowiem Doisneau zajmował się fałszowaniem dokumentów. Przez całą okupację również fotografował, najczęściej na zlecenie, gdyż samodzielne zdobycie materiałów graniczyło z cudem. Nieproporcjonalnie do problemów z materiałami, Doisneau odnajdował mnóstwo tematów. Sama okupacja była już inspirująca, ponadto w latach 1942-44 Paryż nawiedzały najmroźniejsze zimy w historii. Na jednym ze zdjęć z tamtego okresu Doisneau uwiecznił konia, próbującego wstać, ślizgając się na ośnieżonej ulicy.



Natomiast, kiedy wojska aliantów wkroczyły do Paryża miał jedynie dwie rolki filmu - po 12 klatek, z których zrobił doskonały pożytek fotografując m. in. de Gaulla maszerującego wzdłuż Champs Elysee.
Po wojnie Doisneau głównie sprzedawał swoje prace za granicę, dopóki nie usłyszał o próbach Raymonda Grosseta, zmierzających do odrodzenia agencji RAPHO. Wówczas też odrzucił propozycję pracy dla Magnum, złożoną przez Marię Eisner, współpracującą z Robertem Capa. Agencja RAPHO nigdy nie prosperowała tak dobrze, jak Magnum, ale mimo, że jej szef dostarczał fotografie na rowerze, Doisneau otrzymywał rzeczywiste wynagrodzenie. Nie miał też takich możliwości podróżowania, jak fotograficy z Magnum, ale wystarczające, żeby zwiedzić Wielką Brytanię, pojechać do Stanów Zjednoczonych i do ZSRR. W 1950 na zaproszenie brytyjskiej agencji fotograficznej pojechał do Londynu, gdzie zrobił kilka dobrych zdjęć, m. in. typowego angielskiego piętrusa, wynurzającego się z gęstej mgły. Jednakże jego najlepsze zdjęcia zostały zrobione w Paryżu i okolicach.

Jedno z jego najlepszych zdjęć "Wstążka Panny Młodej" zostało zrobione w podparyskiej wsi, na farmie przyjaciół, u których spędził kilka miesięcy w 1940. Ceremonia ślubu córki przyjaciół odbywała się niesamowicie, bowiem kilkudziesięciu gości szło pustą drogą kilka kilometrów w ślubnym pochodzie. Tradycyjnie ustawione na środku drogi krzesła z przewiązaną pomiędzy nimi wstążką, symbolizują barierę, która dzieli pannę młodą od jej nowego domu. Jak pisze Peter Hamilton, kiedy panna młoda dociera do krzeseł, wstążka zostaje przecięta, a jej ojciec zostawia na krzesłach plik banknotów.



W 1950 na zamówienie magazynu "Life" Doisneau robił serie zdjęć młodych par całujących się w różnych sceneriach w Paryżu i okolicach. Rozczarowujący jest fakt, że niemal wszystkie zdjęcia były przemyślane, a młodzi ludzie po prostu grali. Nawet zdjęcie, które najlepiej oddaje spontaniczność pocałunku i reakcji przechodniów "Le Baiser de l'Hotel de Ville" (Pocałunek przed ratuszem), było pozowane.



Doisneau nie tylko kazał fotografowanym przez niego ludziom grać, ale również często wynajmował swoich przyjaciół, aby pozowali. Była to metoda jego pracy, szczególnie przy robieniu portretów. Jeśli nie fotografował przyjaciół, to starał się przynajmniej poznać w miarę dokładnie człowieka, który miał znaleźć się na jego zdjęciu, aby mieć z nim jakiś pozawerbalny kontakt. Świetne efekty jego metody pracy można dostrzec w portretach, zrobionych dla magazynu "Voque".

Do początku lat pięćdziesiątych Doisneau pracował z Rolleiflexem, do którego przyzwyczaił się w młodości. W latach pięćdziesiątych robił dużo zdjęć Leicą, którą cenił w gorszych warunkach oświetleniowych i za możliwości kompozycji, jakie dawała mu dzięki szerokokątnemu obiektywowi oraz dzięki teleobiektywowi. Wśród jego aparatów wymienić można również 35 milimetrową lustrzankę i Hasselblada, który był jakby naturalną kontynuacją Rolleiflexa.

W latach sześćdziesiątych Doisneau skoncentrował się na centrum Paryża, które wcześniej fascynowało go dużo mniej, niż przedmieścia, żeby uwiecznić to, co jeszcze zostało z miasta, które znał sprzed wojny, zanim, jak większość jego ulubionych miejsc, zostanie ono zniszczone lub przebudowane. Hamilton w biografii Doisneau sugeruje, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zagubił on swój indywidualny styl w fotografii, zajmując się jednocześnie innymi formami, m. in. instalacjami.

W latach osiemdziesiątych Doisneau wrócił do fotografowania Gentilly, którego krajobraz został w międzyczasie zdominowany przez autostrady i nowoczesne mieszkania. Wówczas dostał zlecenie od DATAR-u, agencji, która, zainspirowana projektem Walker Evans z lat trzydziestych, dała wolną rękę ponad czterdziestu fotografikom, tworząc prawdopodobnie największy projekt w historii powojennej fotografii dokumentalnej. Zdjęcia z Paryża, szczególnie te z dzielnicy Gentille, należą do zdecydowanie najlepszych w jego twórczości, oddając niepowtarzalną atmosferę miejsca i czasu.



Fakt, że było to miejsce, w którym wychowywał się i dojrzewał, pełne jego przyjaciół lub przynajmniej poprzez rozmowę poznanych ludzi, sprawił, że jego prace są bardzo ściśle związane z jego osobowością, są niezwykle osobiste i indywidualne. Paradoksalnie jest to ich wartość ponadczasowa, podkreślająca ich wyjątkowość. Najbardziej efektowne zdjęcia Doisneau w sposób doskonały oddają nie tylko nieuchwytną chwilę, ale również atmosferę miejsca (Paryż) i epoki (lata pięćdziesiąte), przez to, że dalekie są od wyszukanego i przemądrzałego intelektualizmu (być może m. in. dzięki temu, że były robione na zlecenie popularnych czasopism). Oddają więc raczej to, co przytoczywszy dychotomię kultury elitarnej i niskiej, uznalibyśmy za tą drugą. Jedni odczytują ten fakt jako ich wartość, podczas, gdy inni uznają to za powód, dla którego nie warto ich cenić.

Szczegóły dotyczące biografii Roberta Doisneau można znaleźć na stronach internetowych:
photography.about.com
artscenecal.com
www.peterfetterman.com

Oraz w książce Petera Hamiltona: "Robert Doisneau. A Photographer's Life" Abbeville Press, NY/London/Paris 1995, ISBN 07892-0020-1

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w artykule i galerii oprócz zdjęcia nr 1 (Robert Doisneau z żoną), pochodzą ze strony:
www.noproblems.fr.st/
Zdjęcie nr 1 (Robert Doisneau z żoną) pochodzi ze strony:
www.peterfetterman.com
zdjęcie nr 1 - Copyrights Peter Fetterman Gallery
Zobacz wszystkie zdjęcia (16)
Komentarze
Polecane artykuły
Czy dziś coś jeszcze łączy Polaków? Dowiedz się na wystawie Adriana Wykroty w galerii PIX.HOUSE
22 Lut 2019
Projekt „Nie“ Adriana Wykroty to fotograficzna opowieść o Polsce i o nas samych. Już niebawem zdjęcia z tego wyjątkowego projektu będziecie mogli zobaczyć w poznańskim Pix.House.
0
Light i Sony zawiązują współpracę, której celem jest zrewolucjonizowanie aparatów w smartfonach
22 Lut 2019
Jak będzie wyglądać fotografia mobilna za kilka lat? Wygląda na to, że trzy aparaty, które aktualnie oferują najnowsze flagowce to dopiero wstęp do wielomatrycowych układów przyszłości.
0
Tokina Opera 16-28 mm f/2.8 FF - szerokokątny zoom klasy premium w świetnej cenie
22 Lut 2019
Nowa rodzina profesjonalnych szkieł Tokiny wzbogaciła się o ciekawy szerokokątny zoom, który trafić ma w gusta wymagających fotografów krajobrazu, akcji, reportażystów czy osób zajmujących się fotografią wnętrz.
0
Nowa strategia Samyanga. Wiosną tego roku zobaczymy 8 obiektywów z AF do bezlusterkowców
22 Lut 2019
„Kolekcja wiosenna Samyang“ to nowe otwarcie i „pierwsza długoterminowa strategiczna kampania marketingowa w naszej branży“ - zaznacza producent. Nowy sposób działania poznamy już tej wiosny, a efektem ma być aż osiem premier.
0