Fotograf niedzielny - Czemu nie lubię zoomów

Jestem znany z mojego uprzedzenia do zoomów. Ogólnie rzecz biorąc nie lubię ich, nie robię nimi zdjęć i zazwyczaj ich nie polecam.
Jestem znany z mojego uprzedzenia do zoomów. Ogólnie rzecz biorąc nie lubię ich, nie robię nimi zdjęć i zazwyczaj ich nie polecam.

Na każdym kroku ktoś mnie prosi o wyjaśnienie. Zazwyczaj ze zdziwieniem na twarzy, zupełnie jakby patrzyli na dziwaka, który nie umie się dogadać z resztą dzieciaków w piaskownicy. Przecież wszyscy używają zoomów, co nie? Po co to "ograniczenie"? zupełnie jakbym był złośliwcem bez serca, który nie przemyślał dobrze swojego zdania. Oto więc po raz kolejny wyjaśniam, dlaczego nie lubię zoomów.

Naucz się wizualizować

Jedynym powodem, dla którego nie należy fotografować zoomem jest to, że obiektyw zmiennoogniskowy nie ma żadnej perspektywy. Szkło zmiennoogniskowe narzuca swojemu użytkownikowi pewną perspektywę, którą on może następnie narzucić uwiecznianemu na kliszy światu. Jeśli regularnie będziecie robić zdjęcia słaoogniskowcem, wcześniej czy później nie będziecie musieli patrzeć przez wizjer aparatu, żeby sprawdzić, co widzi obiektyw - wasze oczy i umysł będą to doskonale wiedziały. Żeby zobaczyć w wizualnym chaosie świata ciekawe ujęcia, nie będzie już nawet potrzebowali aparatu. Wasze oczy i umysły poradzą sobie bez potrzeby patrzenia w wizjer kamery.

Zoom to taka kula, która pomaga w wizualizacji jak laska chromemu. To ironia losu, że jednocześnie upośledza cały proces nauki wizualizacji. Jeśli ktoś chce się nauczyć, co widzi aparat, najlepiej i najłatwiej użyć obiektywu który można dobrze poznać, a nie szkła, które zmienia się jak kameleon.

Inne minusy zoomów? Proszę bardzo. Po pierwsze są zazwyczaj tak duże, jak najdłuższy stałoogniskowiec, jaki mają zastąpić i tak ciemne, jak najciemniejsza ogniskowa, którą zastępują. Do tego dodają jeszcze jedną zmienną, która musi zostać ustalona między dwoma etapami, które powinny być jak najbliżej siebie: chodzi mi o zauważenie ciekawego ujęcia i zrobienie zdjęcia. Często mamy na to czas. Czasem jednak nie...

Czy dobrzy fotografowie, którzy potrafią zwizualizować zdjęcie, mogą używać zoomów z dobrym skutkiem? Tu odpowiedź brzmi "tak". Czy zoomy przydają się, kiedy nie mamy wpływu na wybór miejsca, z którego fotografujemy (jak w wypadku zawodów sportowych, czy górskich dolin i robienia zdjęć dolinom w oddali)? Oczywiście, że tak. moim zdaniem szkła o zmiennej ogniskowej są szczególnie przydatne przy najdłuższej ogniskowej, ponieważ im dłuższe szkło, tym dłuższa i trudniejsza jest czynność kadrowania tylko i wyłącznie zmieniając swoje położenie.

Oceniałem setki fotograficznych portfolio i, gdybyście kazali mi zgadywać, powiedziałbym, że zazwyczaj fotografujący stałoogniskowcami kadrują lepiej niż ci, którzy używają zoomów. Czy ta zasada ma zastosowanie w każdym przypadku? Oczywiście, że nie. Niektórzy fotografowie mają takie doświadczenie i umiejętności, że nie ma to żadnego znaczenia.

Czy tylko dlatego, że stwierdziłem, że zoomy zachęcają niektórych początkujących do niechlujstwa i nie pozwala im wizualizować zdjęcia, wystarczy, żeby uznać, że zmiennoogniskowce są z założenia złe i żaden fotograf nie zrobi nimi dobrego zdjęcia? Byłoby to wierutne kłamstwo i nigdy w życiu bym czegoś takiego nie powiedział.

Moje uprzedzenie do zoomów wynika z tego, że nie uważam, żeby pomagały większości fotografów robić lepsze zdjęcia. Moim zdaniem przeszkadzają w nauce zauważania dobrych ujęć. Czy jestem uprzedzony do ludzi, którzy używają zoomów, albo zdjęć wykonanych takimi szkłami? Zupełnie nie. Jedno wcale nie wynika z drugiego.

Ćwiczenia

Jak stwierdzić, czy przyda nam się zoom? To łatwe - wystarczy go wypróbować.

Nie wiem, czy często wyznaczacie sobie zadania/ćwiczenia, ale pewnie już mnie zdradziło moje zamiłowanie do belferstwa. Uważam, że ćwiczenia się przydają. Pomagają dojść do dobrej formy, "wyrobić mięśnie", szlifować umiejętności.

Jedną z większych przewag cyfrowych lustrzanek nad zwykłymi cyfrówkami jest to, że możemy wybierać obiektywy, jakich chcemy używać. Zoomy, w które wyposażono większość cyfrówek doskonale do nich (czyli cyfrówek) pasują - dają dużą elastyczność w niewielkim aparacie. (Cyfrówka jest jak scyzoryk - przydaje się do wielu zastosowań, ale doskonale się nadaje do naprawdę niewielu.) Natomiast cyfrowa lustrzanka pozwala nam rozszerzać zakres ogniskowych, serio - i właśnie tym martwi się większość ludzi. Czy da się sfotografować oko motyla z odległości centymetra? Czy zmieścimy w kadrze cały pokój? Czy uda się wykonać takie zbliżenie odległej wiewiórki, żeby odpowiednio wydobyć ją z rozpraszającego uwagę tła? Właśnie nad tym zastanawia się większość fotografujących. Spójrzmy prawdzie w oczy - większą frajdę sprawia nam kupowanie nowych szkieł, niż nauka odpowiedniego używania tych, które już mamy.


Cyfrówka - tutaj super-fajny Pentax Optio S - to scyzoryk przydatny do wielu zastosowań. Cyfrówka z zoomem to logiczne połączenie, bo nie można w niej zmieniać obiektywów.

Jednak cyfrowe lustrzanki pozwalają nam też ograniczyć liczbę szkieł, choćby po to, żeby ćwiczyć wizualizację. Możemy wybrać szkło o stałej ogniskowej i używać je przez tydzień, miesiąc, rok i naprawdę poznać jego perspektywę. Spróbujcie. Mogę wam prawie zagwarantować, że na tym zyskacie.

Ale nie powinienem być taki zasadniczy i pozwolić osobistym upodobaniom zamienić się w uprzedzenia. Nawet fotografowi, który robi zdjęcia stałoogniskowcami, jeden zoom może się czasem przydać. (Sam zamierzam sobie jakiś sprawić.) Jednak dokładnie z tego samego powodu każdy fotografujący powinien mieć w swojej torbie przynajmniej jeden obiektyw stałoogniskowy.


----
Mike Johnston



Wieści o książce: Publikacja Fotografa empirycznego została przełożona na początek sierpnia. Głównie dlatego, że chcę, żeby wszystko było idealne (co oczywiście nigdy nie będzie miało miejsca). Dobra nowina jest taka, że nadal możecie zamówić książkę po niższej cenie! Wystarczy odwiedzić moją stronę www.37thframe.com. Nawiasem mówiąc, jak na razie liczba zamówień wstępnych jest trzykrotnie większa niż to, czego się spodziewałem. Chcę gorąco podziękować wszystkim, którzy zamówili moją książkę. W szczególności dziękuję za miłe uwagi, które towarzyszyły zamówieniom. Ciągle się uczę i jestem tym niezwykle podekscytowany. Jak tylko będę coś wiedział na ten temat, przeczytacie o tym w "Fotografie niedzielnym".


W latach 1994-2000 Mike Johnston był redaktorem naczelnym magazynu PHOTO Techniques. Od 1988 do 1994 roku był redaktorem bardzo cenionego periodyku Camera & Darkroom. Choćby z tego powodu stał się jednym z najbardziej wpływowych dziennikarzy amerykańskiego rynku fotograficznego ostatniej dekady.
Co niedziela Mike pisze swój felieton zatytułowany "Fotograf niedzielny", w którym daje wyraz swoim kontrowersyjnym poglądom na temat przeróżnych zjawisk, jakie mają miejsce w świecie fotografii.


Mike Johnston


Mike Johnston pisze i publikuje niezależny kwartalnik The 37tth Frame, który adresowany jest do maniaków fotografii. Jego książka zatytułowana The Empirical Photographer ukaże się w 2003 roku.

Autor udzielił nam pozwolenia na przetłumaczenie i opublikowanie jego felietonów w wyrazie wdzięczności dla swoich krewnych - państwa Nojszewskich mieszkających w Oak Park w stanie Illinois.
Komentarze
Polecane artykuły
Wesprzyj dodruk książki „Przedmiot rzeczywisty i jego obraz” Witolda Dederki
21 Mar 2019
Podręczniki Witolda Dederki uznawane są za najlepsze polskie książki podejmujące temat sztuki fotograficznej. Niestety nakład niektórych tytułów od dawna jest już wyczerpany. Wydawca właśnie ruszył z kampanią której celem jest dodruk pierwszej części trylogii.
0
860 zł rabatu na obiektywy XF przy zakupie aparatu Fujifilm X-T3
21 Mar 2019
Od dzisiaj do końca marca macie okazję nabyć najnowsze body Fujifilm w zestawie z obiektywem w promocyjnej cenie. Co ważne upusty łączą się z trwającą właśnie akcją cashback. Łącznie więc zyskamy nawet do 3440 zł.
0
Odkryj piękno ukraińskich Bieszczad na niezapomnianych warsztatach Tokiny
21 Mar 2019
Tokina oraz fotowarsztaty.com zapraszają w weekend 26-28 kwietnia na niepowtarzalny plener fotograficzny na Ukrainie, na którym głównym tematem będzie piękno ukraińskich cerkwi bieszczadzkiego pogranicza.
0
Przenieś się w czasie i odkryj nieznaną Warszawę na zdjęciach Tadeusza Rolke
21 Mar 2019
„Tadeusz Rolke. Fotografie warszawskie” to ponad 150 zdjęć stolicy z lat 50. i 60. Na wystawie zobaczycie obrazy zniszczonego po wojnie i odbudowującego się miasta, ale i reportaże z życia mieszkańców, fascynującą modę tamtego okresu czy portrety ludzi kultury i sztuki. Wernisaż już dziś, 21 marca w warszawskim Domu Spotkań z Historią.
0