Canon EOS 400D - test

Do grona amatorskich lustrzanek cyfrowych z matrycą o rozdzielczości 10 megapikseli dołączył produkt Canona - EOS 400D. Na pytanie czy spełni on oczekiwania miłośników tej marki spróbujemy odpowiedzieć w poniższym teście.
0
Paweł Ryczkowski
12 Październik 2006
Artykuł na: 9-16 minut

4. Budowa i obsługa.

Optyka i sensor
EOS 400D ma standardowe dla Canona mocowanie obiektywów - bagnet typu EF/EF-S, pasują więc do niego wszystkie obiektywy "pełnoklatkowe" i "cyfrowe". Zakładanie na korpus nie stanowi żadnego problemu, jak zresztą we wszystkich EOS-ach. Przelicznik ogniskowej, jak łatwo się domyślić, wynosi 1,6 x. W testowanym zestawie posługiwaliśmy się obiektywem kitowym EF-S 18-55 mm 1:3.5-5.6 II. Spisywał się całkiem dobrze, charakteryzuje się cichą i szybką pracą autofokusa, pierścienie zmiany ogniskowej oraz zmiany ostrości obracają się płynnie. Ocenę tej optyki psuje bagnet mocowania wykonany z plastiku, ale w tej klasie sprzętu to standard.

bagnet mocowania obiektywu, widoczna również matryca

Sercem każdej lustrzanki cyfrowej jest matryca światłoczuła i procesor obróbki obrazu. Canon w tej dziedzinie należy do ścisłej czołówki. Jego sensory oparte na technologii CMOS nie mają sobie równych pod względem szumów. Zastosowanie matrycy tego typu w kolejnych konstrukcjach można uznać za przesądzone. Dlatego nie dziwi nikogo zastosowanie takiego rozwiązania w 400D. Wielkość fizyczna użytej matrycy to 22,2 x 14,8 mm, liczba pikseli około 10,5 miliona, z czego 10,1 miliona pikseli efektywnych. Jednak nie rozdzielczość stanowi najważniejszą jej cechę, lecz zupełnie nowa rzecz u Canona, a mianowicie system czyszczenia matrycy. Kurz usuwany jest przy pomocy wibracji o wysokiej częstotliwości, które aktywują się po każdym włączeniu i wyłączeniu aparatu, trwają około sekundy. Opóźnia to zdecydowanie czas rozruchu, na szczęście naciśniecie spustu migawki od razu wyłącza tę funkcję umożliwiając natychmiastowe wykonywanie zdjęć. Do obróbki obrazu wykorzystano znany z wcześniejszych modeli Canona (w tym modeli profesjonalnych) procesor DIGIC II.

Wizjer
W aparatach amatorskich układ luster w konstrukcji wizjera stosują wszyscy producenci. Obniża to koszty produkcji i zdecydowanie zmniejsza wagę lustrzanki. Takie rozwiązanie wykorzystano także w EOS-ie 400D. Pole krycia obrazu na niewymiennej matówce stanowi około 95%, a powiększenie to 0,8x. Oto informacje przedstawiane w wizjerze:

  • informacje autofokusa (aktywny punkt ustawiania ostrości i potwierdzenie ustawienia)
  • informacje o ekspozycji (czas naświetlania, przysłona, czułość, pamięć ekspozycji, drabinka ekspozycji)
  • informacje o gotowości lamy błyskowej
  • informacja o zastosowaniu korekcji balansu bieli
  • zapis seryjny
  • informacje karty pamięci CF


tarcza ustawiania dioptrii

Ogólnie wizjer robi dobre wrażenie, zwłaszcza, że jest on jasny i, podobnie jak w modelu 350D, wyposażono go w korektę dioptrii.

Monitor
Zrezygnowanie z dodatkowego panelu LCD wydaje się trendem w amatorskich lustrzankach. Chyba słusznym, gdyż w zastosowaniach amatorskich zupełnie wystarcza jeden monitor. Przedstawione na nim informacje o trybach pracy aparatu i ustawieniach funkcji są przejrzyste dzięki dużym rozmiarom, a co za tym idzie, dużym symbolom poszczególnych funkcji. Takie samo rozwiązanie wykorzystano w czterysetce - teraz na tylnej ściance znaleźć można tylko jeden monitor, ale za to 2,5 calowy, wykonany w technologii TFT o około 230 000 punktów. Dla plików JPEG można na nim zobaczyć około 100% aktywnych punktów. Według producenta to najjaśniejszy monitor w całej linii lustrzanek serii EOS. Jego jasność da się regulować w siedmiostopniowej skali, co umożliwia dość precyzyjne dostrojenie monitora do otaczających warunków oświetlenia.

tylna ścianka EOS-a 400D z widocznymi informacjami na monitorze

Informacje przedstawiane na monitorze pokazują wszystkie istotne ustawienia aparatu, począwszy od czułości, poprzez licznik pozostałych do wykonania zdjęć, a skończywszy na aktywnych punktach autofokusa. Poniżej prezentujemy zdjęcie monitora ze wszystkimi informacjami.


W naszej ocenie poszczególne elementy informacyjne rozmieszczono w sposób czytelny, a dzięki dużym rozmiarom czcionki sprawdzanie ustawień staje się przyjemnością. Kolorowy monitor ma również taką przewagę nad monochromatycznym, że umożliwia prezentację komunikatów ostrzegawczych w jaskrawych barwach, co zdecydowanie ułatwia pracę.

Lampa błyskowa
Wbudowana lampa błyskowa o liczbie przewodniej 13 sprawia dobre wrażenie. Podobnie jak w EOS-ie 350D wysuwa się wysoko nad korpus, dzięki czemu można uniknąć pojawienia się cienia obiektywu na zdjęciach i zmniejszyć efekt czerwonych oczu. Moc lampy w codziennych zastosowaniach w zupełności wystarczy, a krótki czas synchronizacji, wynoszący jedynie 1/200 s, umożliwi zrobienie zdjęć z "zamrożonym" ruchem. Lampa kryje światłem całą klatkę dla obiektywu o ogniskowej 17 mm.




otwarta lampa błyskowa pokazana z różnych stron

Sterowanie pracą lampy ogranicza się do trybów: automatycznego, ręcznego uruchamiania i redukcji czerwonych oczu. Z poziomu menu można jeszcze ustawić wyzwalanie błysku na drugą lamelkę migawki i ustawić korekcję błysku w zakresie od -2 do +2 EV w kroku 1/3 lub 1/2 EV. Jednak stopka akcesoriów umożliwia założenie zewnętrznych lamp błyskowych a aparat obsługuje wszystkie funkcje lamp serii EX Canona, więc wybór jest spory. Do pomiaru parametrów błysku wykorzystano system ETTL II.

Zasilanie
Podstawowe źródło zasilania w EOS-ie 400D to akumulator litowo-jonowy NB-2LH o pojemności 720 mAh, który znajduje się w komplecie z aparatem. Po naładowaniu wystarcza on na wykonanie około 350 zdjęć w normalnych warunkach temperaturowych (około 23° C). Mniejsza w porównaniu ze starszym bratem czterysetki, modelem 350D, ilość zdjęć nie powinna dziwić, należy bowiem pamiętać, że funkcja czyszczenia matrycy, fabrycznie włączona, uruchamia proces strzepywania kurzu przy każdym włączeniu i wyłączeniu aparatu (można ją wyłączyć, wtedy czyszczenie matrycy uaktywnia się ręcznie), co z pewnością pobiera pewną porcję energii. Dodatkowo aktywny przez zdecydowanie dłuższy czas monitor (wyświetlanie danych o parametrach fotografowania) również powoduje szybsze wykorzystanie zapasów prądu. Bardziej wymagającym można polecić batery grip BG-E3, w którym mieszczą się dwa akumulatory NB-2LH lub sześć baterii rozmiaru AA. W sytuacjach zezwalających na skorzystanie z zewnętrznego źródła zasilania do dyspozycji jest adapter wraz z zasilaczem sieciowym ACK-700.

akumulator i otwarta komora baterii

Pełne ładowanie akumulatorów przy użyciu ładowarki dołączonej do zestawu handlowego trwa około godziny i sygnalizuje je świecenie czerwonej diody. Po naładowaniu kolor diody zmienia się na zielony, co oznacza zakończenie procesu ładowania.

Komorę baterii umieszczono tradycyjnie w gripie aparatu. Wkładanie akumulatora nie stanowiłoby żadnego problemu, gdyby nie jeden szczegół - konstruktorzy zapomnieli o sprężynce podnoszącej klapkę, w związku z czym trzeba się trochę siłować, aby ją otworzyć. Na szczęście akumulator zabezpieczono dodatkowo zapadką uniemożliwiającą przypadkowe wypadnięcie, więc nie wyleci on przypadkowo z aparatu.

Pamięć
Czołowi producenci lustrzanek cyfrowych powoli zaczynają rezygnować z formatu Compact Flash na korzyść kart typu SD. Ostatnio Nikon zaskoczył wszystkich, umieszczając gniazdo tego typu w modelu D80. Canon pozostał wierny kartom CF, dlatego w EOS-ie 400D nie znajdziemy takich nowinek. Obsługuje on format CF I/II (w tym pojemności większe niż 2 GB), więc osoby, które planują wymianę starszej lustrzanki Canona na 400D lub kupić go jako "zapas" nie muszą martwić się o karty - stare będą pasować.

komora gniazda kart pamięci

Gniazdo kart umieszczono także tradycyjnie, czyli z boku korpusu od strony gripa. Zakryto je klapką, którą w celu otwarcia należy wysunąć kilka milimetrów, aby zwolnić zaczepy, jednak, podobnie jak w przypadku komory baterii, przydałaby się sprężynka ułatwiająca jej odchylenie.

Złącza
Zestaw złącz również zawiera typowe dla Canona gniazda: USB 2.0 Hi-Speed w rozmiarze Mini-B, wyjście wideo (PAL/NTSC) oraz wejście zdalnego pilota. Wszystkie ukryto pod, niestety, niewygodną gumową przykrywką, zapewniającą jednak szczelność.

złącza widoczne po podniesieniu gumowej osłony

Podsumowanie
Największą zaletą Canona EOS-a 400D wydawać się może sensor o dużej rozdzielczości połączony z systemem oczyszczania, jednak bardzo ciekawie prezentuje się duży monitor pełniący jednocześnie funkcję wyświetlacza informacji o ustawionych parametrach fotografowania, zwłaszcza, że jest on bardzo jasny, dzięki czemu oglądanie na nim zdjęć sprawia dużą przyjemność. Minusy właściwie trudno wskazać. Za największy można uznać brak sprężynek pod klapkami gniazd baterii i karty pamięci oraz małą pojemność akumulatora.

+ system czyszczenia matrycy
+ rozdzielczość sensora - 10 Mpikseli
+ ekran 2,5 calowy
+ wysoka pozycja lampy błyskowej

- za mała pojemność akumulatora
- brak sprężynek pod klapkami komory baterii i gniazd karty pamięci.

Komentarze
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (11)
Więcej w kategorii: Aparaty
Sony A7R IV - pierwsze wrażenia
Sony A7R IV - pierwsze wrażenia
Czy 60 Mp to za dużo, a może jednak w sam raz? Podczas europejskiej premiery mogliśmy na gorąco sprawdzić możliwości nowego bezlusterkowca Sony A7R IV.
0
6
Sony A7R IV - zdjęcia przykładowe
Sony A7R IV - zdjęcia przykładowe
Dziś Sony pokazało najnowszą bestię ze swojej stajni. Czy 60-milionowy Sony A7R IV rzeczywiście jest w stanie zagrozić pozycji aparatów średniego formatu? Zobaczcie zdjęcia przykładowe.
24
3
Canon PowerShot G5 X Mark II - pierwsze wrażenia
Canon PowerShot G5 X Mark II - pierwsze wrażenia
G5 X Mark II przeszedł kompletną przemianę. Najnowszy model z serii Canon PowerShot w niczym nie przypomina swojego poprzednika. Otrzymujemy usprawnioną matrycę i...
15
1