Panasonic Lumix G80 - test aparatu

Wyniki testu:
Jakość obrazu:
7.5
Ergonomia:
8.5
Cena / Jakość:
7.5
Wydajność:
8
Funkcjonalność:
8
Marka:
Panasonic
Nasza ocena:

81%

Lumix G80 to udoskonalona wersja zaprezentowanego w połowie ubiegłego roku modelu G7. Nową konstrukcję wyposażono w szereg nowinek technologicznych, zaś sam aparat „został zaprojektowany pod kątem maksymalnej sprawności w terenie” - obiecuje producent.

8
Michał Chrzanowski
25 Listopad 2016
Artykuł na: 9-16 minut

Fotografowanie

Nie możemy narzekać na ogólną szybkość działania Lumixa G80. Jakiekolwiek opóźnienie podczas zmiany parametrów, nawigowania w menu czy przeglądania zdjęć w ogóle nie występuje. Aparat także wyjątkowo szybko reaguje na ruch pokręteł oraz wybieranie przycisków. Wprowadzone zmiany są natychmiastowo prezentowane na wyświetlaczu lub w wizjerze. Jest jednak pewne ale. Wprawdzie aparat uruchamia się w 0,7 sekundy, zaś czas potrzebny na przełączenie obrazu pomiędzy wizjerem a ekranem wynosi 0,5 sekundy, to jednak kilkukrotnie zdarzyło nam się, że po włączeniu G80 jego funkcje był zablokowane - pomimo poprawnie prezentowanego i odświeżanego obrazu na ekranie. W efekcie musiało minąć około 5-10 sekund, by móc efektywnie korzystać z aparatu - w tym aktywować menu lub uruchomić podgląd zdjęć. Nie zdarzało się to nagminnie, jednak sam fakt występowania takiego problemu w aparacie za prawie 4 tys. zł uznajemy za sporą wadę.

W G80 nieznacznie poprawiono tryb zdjęć seryjnych. Teraz możemy fotografować z prędkością 9 kl./s (AFS) lub 6 kl./s (AFC) - u poprzednika było to odpowiednio 8 kl./s i 6 kl./s. Ponadto aparat charakteryzuje się zwiększoną pojemnością bufora. W dniu premiery producent zapewniał, że zdołamy zapisać ponad 200 plików JPEG i 40 RAW. Nam podczas fotografowania w serii udało się wykonać 139 zdjęć JPEG, 44 pliki RAW oraz 39 ujęć JPEG+RAW. W każdym z tych przypadków po zapełnieniu bufora aparat wyraźnie zwalniał. Jednak wystarczyła dosłownie chwila, by ten był znów gotowy do działania. Korzystaliśmy z szybkiego nośnika SDXC UHS-I U3. Warto jednak pamiętać, że łączna liczba zarejestrowanych klatek jest uzależniona od karty pamięci, fotografowanego obiektu oraz wybranych ustawień aparatu.

Słaba żywotność baterii to zmora niejednego bezlusterkowca. Nie inaczej jest w przypadku nowego Lumixa. G80 korzysta z litowo-jonowego akumulatora DMW-BLC12E o pojemności 1200 mAh, którego naładowanie do pełna zajmuje około półtorej godziny. Zdaniem producenta bateria pozwoli na wykonanie około 330 ujęć. W praktyce przy normalnym użytkowaniu i fotografowaniu za pomocą wizjera elektronicznego i wyświetlacza udało się zrobić niespełna 300 zdjęć. Ale trzeba zaznaczyć, że często uruchamialiśmy menu aparatu oraz dokonywaliśmy wielu zmian ustawień, co niewątpliwie wpłynęło na końcowy wynik.

Jednak osiągi w tej kwestii można poprawić. W momencie fotografowania przy użyciu samego wizjera LVF trzeba aktywować tryb oszczędzania energii. Jeśli czujnik wykryje, że oko oddala się od celownika, aparat automatycznie przechodzi w stan uśpienia (po 3, 5 lub 10 sekundach). Z kolei po naciśnięciu spustu migawki do połowy aparat przełącza się natychmiast do trybu fotografowania. Dzięki tej funkcji pełne naładowanie akumulatora pozwoliło na wykonanie niemal dwukrotnie więcej zdjęć.

W celu zminimalizowania niepożądanych wibracji podczas fotografowania w aparacie zastosowano elektromagnetyczny silnik migawki szczelinowej, która pozwala na pracę w zakresie od 1/4000 s do 60 s. Wstrząs powodowany przez jej ruch został zredukowany, a dźwięk znacząco wyciszony - nawet o około 90% w porównaniu do poprzednika. Te dane to nie tylko chwyt marketingowy. Migawka jest naprawdę cicha - niemal niesłyszalna. Jednak w bezgłośnej i dyskretnej pracy, a także w sytuacjach, w których chcemy zatrzymać w kadrze ruch lub po prostu fotografować z szeroko otwartą przysłoną w mocnym słońcu pomaga elektroniczna migawka o szybkości 1/16000 s. Niemniej jednak radzimy ograniczyć się do dłuższych czasów naświetlania, gdyż w tym trybie daje się we znaki się efekt rolling shutter.

po prawej: nowy elektromagnetyczny silnik migawki szczelinowej

Aparat zapewnia typową w tej klasie sprzętu czułość matrycy w zakresie ISO 200-25600 (rozszerzalne o ISO 100), którą możemy ustawiać w krokach co 1/3 EV. Zmian będziemy dokonywać za pomocą dedykowanego przycisku lub jednej z definiowalnych pozycji szybkiego menu. Możemy też zaufać automatyce, które sprawdza się nad wyraz dobrze. Aparat odpowiednio dobiera parametry czułości do wybranych czasów migawki, dzięki czemu nie narazimy się na poruszone kadry. Nie zauważyliśmy także niepotrzebnego podbijania czułości matrycy - nawet w zmiennych warunkach oświetleniowych, co uznajemy za plus.

Wygląda na to, że producent nie zdecydował się na wyraźną zmianę systemu autofokusa. Tak więc otrzymujemy znany ze wcześniejszych modeli AF oparty o 49 punktów detekcji kontrastu, który został opracowany w technologii Depth From Defocus. Polega ona na tym, że aparat dokładnie zna charakterystykę nieostrości obiektywów Panasonica dla wszystkich odległości ostrzenia, przysłon i ogniskowych. Dzięki temu wystarczą dwa pomiary kontrastu po minimalnym przesunięciu soczewek, aby na podstawie zmian w wyglądzie rozmycia fotografowanego obiektu wstępnie obliczyć kierunek i odległość na jaką powinny przemieścić się soczewki odpowiedzialne za ustawienie ostrości. Osiągi systemu AF już wielokrotnie chwaliliśmy w przypadku przeprowadzanych testów bezlusterkowców Panasonica. Z Lumixem G80 jest podobnie.

W trybie pojedynczym AFS aparat z zamocowanym obiektywem Lumix G Vario 12-60 mm f/3.5-5.6 ASPH. Power OIS ustawiał ostrość niemal natychmiastowo. Przeostrzanie z planu dalekiego na bliski zajmowało jedynie 0,06 sekundy, co jest fantastycznym wynikiem - porównywanym z tym jakie osiągają zaawansowane lustrzanki. Oczywiście podczas fotografowania w ciemniejszych warunkach autofokus zwalniał, ale czasy rzędu 0,2-0,4 sekundy i tak są imponujące. Jedyne problemy związane z celnością układu AF zauważyliśmy w momencie fotografowania jednolitych powierzchni, na których brakowało kontrastowych fragmentów. Wtedy aparat potrzebował chwili na poprawne wyostrzenie obrazu.

Bardzo dobrze wypadł także tryb AFC autofokusa. Aparat natychmiastowo ustawiał ostrość nawet na szybko poruszających się obiektach - niezależnie od tego czy przemieszczały się wzdłuż czy w poprzek kadru. Ponadto G80 - podobnie jak inne konstrukcje producenta - umożliwia dowolną regulację strefy punktów AF jakie będą wykorzystywane do pomiaru w trybie ciągłym, co jest bardzo pomocne w czasie fotografowania wartkiej akcji.

Aparat zapewnia również bogate możliwości automatycznego ustawiania ostrości. Do wyboru będziemy mieć: pomiar wielopunktowy, precyzyjne ustawienie punktowe, strefę składającą się z 49 pól, jak również punkt ostrości, którego wielkość wygodnie regulujemy dotykowo na ekranie. Jednak to nie wszystko. Otrzymujemy również wybór punktu ostrości za pomocą dotykowego wyświetlacza. Korzystając z tej opcji po dotknięciu ekranu w wybranym punkcie aparat ustawi ostrość oraz sam zrobi zdjęcie (bez konieczności wciskania spustu migawki). Do tego dochodzi funkcja wykrywania twarzy oraz śledzenia fotografowanych obiektów, które w praktyce sprawdzają się wyśmienicie.

 

Nie mamy też powodów do narzekania w kontekście pomiaru światła. Otrzymujemy tradycyjny zestaw trzech trybów - wielopunktowy, centralnie ważony oraz punktowy. Zmieniamy je za pomocą menu podręcznego lub jednego z wcześniej zaprogramowanych przez nas przycisków. W większości przypadków pomiary wielopunktowy i centralnie ważony poprawnie naświetlały kadr, nawet podczas fotografowania kontrastowych scen. Niemniej jednak zauważyliśmy, że aparat ma delikatną tendencję do faworyzowania cieni, przez co będziemy musieli uważać na minimalne prześwietlenia najjaśniejszych partii planu fotograficznego. Pochwalić również trzeba pomiar punktowy, który jest bardzo czuły i działa zgodnie ze swoją charakterystyką.

pomiar wielopunktowy / centralnie ważony / punktowy

Jak zapewnia producent, największe zmiany zaszły w kwestii stabilizacji obrazu. W nowym modelu G80 zastosowano unowocześniony system redukcji drgań - 5-osiową technologię podwójnej stabilizacji obrazu. Dzięki wykorzystaniu czujnika żyroskopowego, systemy O.I.S. (optyczna stabilizacja obrazu, dwie osie) oraz B.I.S. (stabilizacja w korpusie, pięć osi) mają doskonale ze sobą współpracować, zapewniając tym samym ponadprzeciętną dokładność i wydajność na poziomie 5 EV.

System podwójnej stabilizacji to jedna z najmocniejszych stron nowego Lumixa, który w praktyce sprawdził się rewelacyjnie. Z aktywną funkcją redukcji drgań i obiektywem ustawionym na ogniskową 60 mm mogliśmy efektywnie fotografować z czasem naświetlania wynoszącym 1/30 s (100% ostrych kadrów). Co więcej, nawet na 1/4 s udało nam się uchwycić aż 30% nieporuszonych ujęć, co jest wręcz fenomenalnym osiągnięciem.

Poniższy wykres przedstawia procent ostrych zdjęć dla czasu naświetlania przy włączonej i wyłączonej stabilizacji. W przedziale, w którym działa system jego skuteczność wynosi od 3,5 do 4 EV.

Stabilizacja w praktyce

1/4 sekundy, ogniskowa 40 mm (ekwiwalent 80 mm dla pełnoklatkowej matrycy) 

Wbudowana lampa, pomimo niewielkiego palnika, w praktyce okazała się bardzo skuteczna. Błysk, który trafiał w niemal sam środek kadru, efektywnie naświetlał obiekty znajdujące się w odległości nawet 5-7 metrów od aparatu. Jedyne co może wydawać się niepokojące to 69% różnica naświetlenia pomiędzy centrum a brzegami planu fotograficznego. Oznacza, że spadek jasności wynosi 1.7 EV i na zdjęciach może się objawić już jako zauważalna winieta.

Dodaj ocenę i odbierz darmowy numer DCP
Digital Camera Polska
Spis treści

Stały bywalec naszego laboratorium. Ciągle patrzy na świat przez różne ogniskowe oraz przemierza miasta i wioski obwieszony sprzętem fotograficznym. Uwielbia stylowe aparaty, a także eleganckie i funkcjonalne akcesoria. Ma słabość do monochromu i suwaków w programie Lightroom, po godzinach – do literatury faktu i muzyki country.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Fujifilm X-T30 - test aparatu
Fujifilm X-T30 - test aparatu
Lwia część specyfikacji zapożyczona z X-T3, wyraźnie poprawiony AF z funkcją wykrywania oka oraz dobrze znany korpus z jeszcze bardziej uproszczoną obsługą - czy to...
10
14
Olympus OM-D E-M1X - test aparatu
Olympus OM-D E-M1X - test aparatu
Pierwszy reporterski korpus Olympusa wzbudził wiele kontrowersji. Dla jednych to aparat, na który czekali od dawna, dla innych - zaprzeczenie idei Mikro 4/3. Czy na...
0
4
Sony RX100 VII - zdjęcia przykładowe
Sony RX100 VII - zdjęcia przykładowe
Najnowszy kompakt z rodziny RX100 wprowadza matrycę bazującą na tej samej technologii co we flagowym modelu A9 oraz zoom o uniwersalnym zakresie 24-200 mm. Jak ten mały gigant sprawdza się w...
10
13
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (3)