Fujifilm X-T1 - test

Fujifilm X-T1 to kolejny zaawansowany bezlusterkowiec japońskiego producenta. Nowy model został wyposażony w matrycę i procesor znane z X-E2. Wizualnie różni się jednak znacznie od swoich poprzedników. X-T1 ma oferować najlepszy na rynku wizjer cyfrowy. Zobaczcie jak aparat poradził sobie w naszym teście.

Budowa i obsługa

Optyka
Metalowy bagnet został dobrze oznaczony. Nie mamy najmniejszego problemu z odpowiednim umieszczeniem obiektywu. Problem pojawia się przy mocowaniu niektórych obiektywów. Ruch, który musimy wykonać to około 45 stopni, nie jest to dużo, ale w przypadku obiektywów z bagnetem XF musimy odpowiednio ustawić przysłonę. W innym przypadku najpierw skaczemy po jej kolejnych wartościach, a dopiero potem obiektyw wykonuje odpowiedni ruch. Części optyki nie możemy również złapać za pierścień ostrości. Jest on sterowany elektronicznie, w związku z tym nie ma blokady, która zatrzymywałaby się przy dotarciu do minimalnej odległości ostrzenia, czy nieskończoności.


Dużo lepiej wygląda sytuacja w przypadku obiektywu zoom, z którym nie mamy tyle problemu. Jest większy i posiada jeden nieruchomy w trakcie mocowania obiektywu pierścień, którym zmieniamy ogniskową.

Japońskiego producenta warto pochwalić za systematyczny rozwój optyki. W tym momencie aparaty z bagnetem XF oferują jeden z ciekawszych systemów, w którym znajdziemy i przyzwoite stałki o dobrych parametrach i w miarę rozsądnej cenie, i konsumenckie zoomy, i drogie, jasne obiektywy skierowane do profesjonalistów. W raz z premierą X-T1 producent zapowiedział wprowadzenie trzech uszczelnionych szkieł.

Matryca
Fujifilm zastosowało w X-T1 matrycę APS-C X-Trans CMOS II o rozdzielczości 16,3-megapikseli. Tak jak w poprzedniej wersji sensora, w konstrukcji producent nie zastosował filtra dolnoprzepustowego, a piksele ułożył w bloki 6 x 6 z losowo rozłożonymi komórkami RGB. Dzięki nieregularnemu rozłożeniu aparaty wyposażone w sensor X Trans CMOS unikają efektu mory. Sensor bezlusterkowca posiada system ultradźwiękowego czyszczenia Ultra Sonic Vibration. Od pierwszego X-Transa nowa wersja różni się przede wszystkim wbudowanymi czujnikami detekcji fazowej AF. Za obróbkę obrazu odpowiada procesor EXR II. Podstawowy zakres czułości aparatu to ISO 200 - ISO 6400, rozszerzalny o ISO 100 i w górę aż ISO 51200. Rozszerzenia są dostępne tylko w przypadku zdjęć w formacie JPEG.

Wizjer
Wyraźny garb na górnej ściance kryje w sobie najbardziej zaawansowany wizjer elektroniczny, wśród dzisiejszych konstrukcji. Ekran OLED ma rozdzielczość 2,36 miliona punktów i oferuje rekordowe wśród aparatów cyfrowych powiększenie 0,77x. Wizjer zapewnia także szeroki kąt widzenia - 38 stopni po przekątnej i 31 stopni w poziomie. Najnowsza konstrukcja miała się wyróżniać aż 10-krotnie mniejszym opóźnieniem, dzięki czemu mieliśmy mieć bardzo duży komfort pracy. I tak rzeczywiście jest! W tym momencie jest to najlepszy wizjer na rynku. Praca X-T1 przypomina wręcz pracę z wizjerami optycznymi. Zmieniono także tryby wyświetlania informacji.



Wizjer elektroniczny w X-T1 nie jest już namiastką wizjera optycznego. Ustawiając ręcznie ostrość możemy włączyć tryb wyświetlania, w którym w jednym oknie widzimy pełen kadr, a w drugim powiększoną "zawartość" pola ustawiania ostrości. Możemy jednocześnie kontrolować kadr i ostrzyć ręcznie na powiększonym fragmencie kadru. Przy obrocie do orientacji pionowej zmienia się układ wizjera, tak aby użytkownikowi było jak najwygodniej. Jeżeli mielibyśmy wybrać główną kartę przetargową X-T1 w stosunku do konkurencji, to jest nią na pewno wizjer.

Ekran LCD
W X-T1 oprócz kadrowania przy pomocy świetnego wizjera możemy nadal korzystać z monitora LCD. W tym miejscu zaszły dość istotne zmiany w stosunku do poprzednika. Nowy ekran jest ruchomy, co do tej pory nie miało miejsca w zaawansowanych aparatach japońskiego producenta.


LCD ma przekątną 3-cale i rozdzielczość aż 1,06 miliona punktów. Dzięki temu praca z nim to po prostu przyjemność. Dynamika i odwzorowanie kolorów zasługują na pochwałę. Obraz jest kontrastowy i szczegółowy, dzięki czemu pozwala na dobrą ocenę zdjęcia zarówno pod względem ostrości, jak i poprawności naświetlenia. Ekran nie ma także problemów z szybkim odświeżaniem obrazu.

zmiana wyświetlanej informacji w X-T1

Lampa błyskowa
Bezlusterkowiec Fujifilm pomimo swoich pokaźnych rozmiarów nie został wyposażony we wbudowaną lampę błyskową. W zestawie otrzymujemy niewielką lampkę EF-X8, którą możemy wysoko unieść nad korpus.


Lampa jest dość duża, przez co nie mamy sytuacji takiej jak w Olympusach, gdzie lampkę mogliśmy doczepić do paska. X-T1 został oczywiście wyposażony w gorącą stopkę, która umożliwia podpięcie lampy o standardowym mocowaniu, o ile flesz działa w trybie manualnym.

10/500 s, f/1.4, ISO 400

Zasilanie i pamięć
Za zasilanie X-T1 odpowiedzialny jest akumulator NP-W126, co na pewno ucieszy użytkowników, zastanawiających się nad zmianą modelu.


To dokładnie taka sama bateria, która jest używana w pozostałych aparatach Fujifilm z wymienną optyką. Na jednym ładowaniu baterii, które trwa około 2-2,5 godziny wykonywaliśmy około 200 zdjęć, co nie jest wybitnym wynikiem, ale należy wziąć pod uwagę, że X-T1 używaliśmy w zimnie.


Złącza
Gniazdo złącz znajduje się na lewej ściance X-T1 i jest ukryte za odchylaną klapką. Do dyspozycji mamy trzy złącza - mikrofon, USB 2.0 oraz HDMI umożliwiające podłączenie aparatu do telewizora, projektora i innych urządzeń wyświetlających obraz w wysokiej rozdzielczości.


Niestety klapka jest bardzo rachityczna, nie przylega ściśle do korpusu, a jej uszczelnienia pozostawiają wiele do życzenia. W przypadku aparatu tej klasy nie powinniśmy móc narzekać na tego typu elementy.

Podsumowanie
X-T1 od swoich poprzedników odróżnia się przede wszystkim wizjerem i uszczelnieniami. Pozostałe istotne aspekty tego aparatu pozostały bez zmian. Nowy Fujifilm daje możliwość podpięcia wszystkich obiektywów z bagnetem XF, które współpracują ze świetną matrycą X-Trans CMOS II APS-C. Na plus zapiszemy także ruchomy ekran i uszczelnienia. Szkoda, że producent zrezygnował z wbudowanej lampy błyskowej.

+ matryca X-Trans CMOS II
+ najlepszy wizjer elektroniczny w swojej klasie
+ bardzo dobra jakość monitora LCD
+ ruchomy ekran
+ uszczelnienia
+ złącze HDMI

- niska wydajność baterii

 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Przetestuj aparat Fujifilm XF10 - opinia Jakuba Barańskiego
9 Lis 2018
Fujifilm XF10 - mały kompakt z dużą matrycą i jasnym obiektywem. Czy ten aparat jest w stanie zastąpić lustrzankę podczas górskich wędrówek? Zobaczcie, co na ten temat ma do powiedzenia drugi testujący, Jakub Barański.
1
Mikro Cztery Trzecie okiem zawodowców. Ambasadorzy Olympus opowiadają o swoich ulubionych szkłach
8 Lis 2018
Mikro Cztery Trzecie to nie tylko aparaty, ale przede wszystkim świetne, wyjątkowe obiektywy, które wielu fotografów skłoniły do przesiadki na mniejszy system. O zaletach swoich ulubionych szkieł, bez których nie potrafiliby już się obejść, opowiadają nam Krysztof Śliwak, Ireneusz Walędzik i Łukasz Bożycki.
0
Zanim kupisz: kluczowe cechy monitora dla fotografa
1 Lis 2018
Na co warto zwrócić uwagę wybierając monitor do edycji zdjęć? Które parametry i funkcje są najbardziej istotne? Na przykładzie serii BenQ SW pokazujemy kluczowe cechy monitora dla fotografa.
2
Panasonic Lumix GX9 - wszędzie tam, gdzie ty
29 Paź 2018
Kompaktowy następca modelu GX8 to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy szukają narzędzia do kreatywnego działania i dyskretnego partnera do codziennej fotografii.
0