Nikon D5 - test aparatu

Nikon D5 - test aparatu ocena 88%

Tytan pracy – tak w skrócie można opisać najnowszą flagową lustrzankę Nikona. D5 przeszedł usprawnienia na każdej niemal płaszczyźnie. Otrzymał lepszą matrycę, jeszcze udoskonalono autofokus i ergonomię. Sprawdźmy jak nowe możliwości przekładają się na komfort i wydajność pracy zawodowego fotografa.

Fotografowanie

Niezawodność i szybkość działania to kluczowe cechy dla profesjonalnej reporterskiej lustrzanki. D5 pod wieloma względami wyraźnie przewyższa swojego poprzednika, co jest też niewątpliwą zasługą nowego procesora obrazu EXPEED 5 (w D4s mieliśmy do czynienia ze starszą generacją EXPEED 4). Jednak jak wypadnie w starciu z flagowym Canonem?

D5 odznacza się wyjątkową prędkością działania. Tak naprawdę wystarczy ułamek sekundy, aby aparat był w pełni gotowy do pracy. Od uruchomienia do wykonania pierwszego zdjęcia upłynie zaledwie 0,45 sekundy. Jest to więc bardzo dobry rezultat, a trzeba zauważyć, że obejmuje on także czas potrzebny na poprawne wyostrzenie obrazu! Taki sam wynik osiągnął również największy konkurent D5, model Canon EOS-1D X Mark II. Niemniej jednak obu flagowym lustrzankom daleko do Nikona D500, którym pierwsze zdjęcie od włączenia mogliśmy wykonać już po upływie zaledwie 0,15 sekundy.

Wraz z zakupem D5 możemy zapomnieć o jakimkolwiek opóźnieniu podczas zmiany parametrów, nawigowania po kartach menu czy przeglądania zdjęć. Coś takiego w ogóle nie występuje w przypadku tego modelu. Aparat wyjątkowo szybko reaguje na ruch pokręteł oraz wybieranie przycisków. Wszelkie zmiany są natychmiastowo prezentowane na wyświetlaczu i ekranach pomocniczych. Z kolei wybudzenie aparatu ze stanu uśpienia trwa około 0,3 sekundy. Tak więc nie powinniśmy mieć żadnych obaw, że z winy aparatu nie będziemy w stanie uchwycić w kadrze decydującego momentu.

Nikonem D5 wykonamy 12 kl./s z pełnym wsparciem AF, czyli dokładnie o jedno ujęcie na sekundę więcej niż w przypadku poprzednika. Ale to nie wszystko. Możemy także fotografować z prędkością 14 kl./s - z w pełni podniesionym lustrem, bez wsparcia autofokusa. Producent daje też możliwość precyzyjnej ręcznej regulacji prędkość trybu seryjnego CL i CH w zakresie od 1 do 14 kl./s. Niemniej jednak w tym aspekcie D5 blednie w obliczu Canona EOS-1D X Mark II, który pozwala na rejestrowanie zdjęć z nieprawdopodobną prędkością 14 kl./s w trybie standardowym i 16 kl./s w trybie Live View.

Producent położył spory nacisk na pojemność bufora, który uległ wyraźnej poprawie. Teraz D5 jesteśmy w stanie wykonać znacznie więcej zdjęć w jednej serii. W porównaniu do poprzednich generacji flagowca różnice są zauważalne. Nowym Nikonem udało nam się zarejestrować 67 zdjęć RAW z prędkością 12 kl./s. Po wykonanej serii aparat sukcesywnie zwalniał do 10, 5 i około 3 kl./s. Opróżnienie bufora (67 plików RAW) trwało 18 sekund. W przypadku kombinacji JPEG + RAW zapisaliśmy dokładnie 55 klatek, w przy czym aparat był ponownie gotowy do działania po upływie 22 sekund. W przypadku samych zdjęć JPEG, D5 był w stanie zapisać 200 ujęć, a opróżnienie bufora trwało niespełna 5 sekund.

Na testy otrzymaliśmy Nikona D5 kompatybilnego z kartami CompactFlash. Jednak aparat jest również dostępny w wersji współpracującej z szybkimi nośnikami XQD, dzięki czemu powinniśmy być w stanie wykonać w jednej serii nawet 200 zdjęć RAW, a pełne opróżnienie bufora ma trwać zaledwie kilka sekund.

Do przeprowadzenia pomiarów użyliśmy karty Lexar Professional x1066 CompactFlash (155 MB/s). Warto pamiętać, że łączna liczba zarejestrowanych klatek może być różna, gdyż jest uzależniona od wykorzystanego nośnika danych, fotografowanego obiektu oraz wybranych ustawień aparatu.

kartę do testu dostarczyła firma My Adventure Sp. z o.o. - wyłączny dystrybutor marki Lexar w Polsce

Nikon D5 korzysta z takiego samego jak poprzednik akumulatora jonowo-litowego EN-EL18a o pojemności 2500 mAh. Mimo to deklarowana przez producenta żywotność baterii wzrosła z 3020 do 3780 zdjęć. Z kolei maksymalny czas pracy podczas filmowania to około 110 minut (u D4s było to 55 minut).

W praktyce nie możemy narzekać na wydajność akumulatora. Podczas testowania aparatu udaliśmy się na kilka długich koncertów, podczas których wykonaliśmy około 2 tys. zdjęć. Do tego zarejestrowaliśmy setki ujęć w plenerze i studiu, a poziom naładowania baterii nadal oscylował w granicach 40-50%! Tak więc nie musimy się obawiać, że podczas zlecenia rozładujemy akumulator. Niemniej jednak wszystko zależy od rodzaju i długości wykonywanej pracy. W przypadku korzystania z trybu Live View lub filmowania zużycie baterii jest dużo większe. Warto jednak nadmienić, że akumulator nie rozładowuje się nawet, gdy aparat pozostaje przez kilka dni w uśpieniu z włącznikiem przesuniętym na pozycję ON.

Nikon D5 korzysta ze sterowanej elektromagnetycznie, szczelinowej migawki z systemem samokontroli, którą wykonano z kompozytów kewlarowo-węglowych. Jej deklarowana wytrzymałość to aż 400 tys. cykli. Tak więc została przystosowana do intensywnej pracy, co przede wszystkim przypadnie do gustu fotografom sportowym, którym nietrudno zbliżyć się do tej granicy.

Aparat przy pełnym wsparciu pomiaru TTL pozwala na pracę w typowym zakresie czasów 1/8000 - 30 sekund, przy czym czas synchronizacji z lampami błyskowymi wynosi 1/250 sekundy. Z kolei w trybie podglądu na żywo lub w przypadku fotografowania z w pełni podniesionym lustrem możemy także skorzystać z elektronicznej pierwszej kurtyny migawki. Pozwoli to na zredukowanie wstrząsów spowodowanych wyzwoleniem migawki, a także na cichsze i nieco bardziej dyskretne rejestrowanie obrazów.

 

W ustawieniach aparatu będziemy mogli aktywować funkcję Auto ISO. Producent daje także możliwość jej szczegółowej regulacji, w tym wybrania górnych i dolnych wartości, a także minimalnego czasu naświetlania. Niemniej jednak w praktyce automatyczny dobór czułości matrycy potrafił nas zaskoczyć. Przykładowo, podczas fotografowania na zewnątrz w dobrym świetle sugerowane ISO 800 czy nawet ISO 1600 nie było odosobnionym przypadkiem.

D5 wyróżnia się wyjątkową szybkością działania. Tak naprawdę wystarczy ułamek sekundy, aby aparat był w pełni gotowy do fotografowania

Dla wielu profesjonalistów kluczowym elementem przy wyborze reporterskiej lustrzanki jest szybki i precyzyjny autofokus. To właśnie na tym polu zaszły największe zmiany. W D5 skorzystano z zupełnie nowego systemu ustawiania ostrości Multi-CAM 20K. Poza tym producent wspomógł go osobnym procesorem, który jeszcze bardziej zwiększa jego wydajność.

Multi-CAM 20K i procesor AF

Usprawniony system AF Nikona składa się z aż 153 punktów detekcji fazy, w tym 99 punktów krzyżowych i 15 czułych do wartości f/8. Warto jednak zaznaczyć, że ich znaczna większość to jedynie pola pomocnicze. Tak naprawdę użytkownicy otrzymują 55 punktów (35 krzyżowych i 9 czułych do f/8). Poza tym skrajne pola AF zapewnią efektywną pracę do wartości -3 EV. Z kolei centralny punkt do -4 EV. Tak więc jesteśmy w stanie poradzić sobie w niemal każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji oświetleniowej. Dla porównania, odpowiednik Canona ma 61 pól detekcji fazy z aż 41 punktami krzyżowymi (+5 podwójnie krzyżowych). Co więcej, wszystkie pola są czułe do wartości f/8.

Szybkość, skuteczność i precyzja systemu AF stanowią już klasę samą w sobie. W dobrych warunkach oświetleniowych autofokus działa niemal natychmiastowo. Ustawianie ostrości na obiekty znajdujące się w podobnej płaszczyźnie trwa zaledwie 0,15 sekundy. Z kolei przy przeostrzaniu z planu dalekiego na bliski czas ten - w zależności od fotografowanej sceny - wyniesie od 0,2 do 0,3 sekundy. Równie dobrze - choć minimalnie wolniej - AF radzi sobie w trudniejszych warunkach oświetleniowych. Jednak nie ma mowy o jakimkolwiek błędnym potwierdzeniu ostrości. Podczas robienia zdjęć nie zauważyliśmy też widocznej różnicy między wydajnością punktów skrajnych, a tych znajdujących się w centrum kadru.

Co więcej, do wyboru otrzymujemy 3 tryby pomiaru - punktowy, grupowy oraz automatyczny. Natomiast w trybie ciągłym możemy dodatkowo regulować wielkość pola dla pomiaru grupowego, co będzie znacznym udogodnieniem dla fotografów sportowych. Z kolei pojedynczym punktem lub grupą AF będziemy sterować za pomocą dedykowanego joysticka znajdującego się na korpusie.

Zobacz wszystkie zdjęcia (5)

Świetnie zaprezentował się również tryb ciągły AF, w tym przede wszystkim nowy system śledzenia 3D tracking. Za sprawą usprawnionych algorytmów jest on w stanie jeszcze lepiej, niż miało to miejsce u poprzednika, przewidzieć położenie poruszających się obiektów. Sprawdziliśmy to na koncercie, gdzie jak wiadomo nie mamy najbardziej sprzyjających warunków dla układu AF: kontrastowe oświetlenie, mnóstwo dymu, reflektory w kontrze. Mimo to autofokus spisał się rewelacyjnie. Bez problemu ustawiał ostrość i śledził poruszające się obiekty. Co więcej, pracę systemu AF możemy regulować tak, by jak najlepiej dostosować jego działanie do danej sceny.

Nowy Nikon, to także nowy system pomiaru ekspozycji 3D Color Matrix III, w którym rozdzielczość czujnika RGB wzrosła z 91 000 do 180 000 pikseli. Z zapewnień producenta wynika, że aparat ma błyskawicznie i precyzyjnie dobierać parametry ekspozycji niezależnie od skomplikowania i kontrastowości fotografowanej sceny. Do wyboru otrzymujemy cztery tryby pomiaru: matrycowy (uśredniony), centralnie ważony, punktowy oraz - co dla wielu może okazać się przydatne - pomiar z priorytetem świateł.

od lewej: matrycowy (uśredniony), centralnie ważony, punktowy, pomiar z priorytetem świateł

Zaimplementowany czujnik pomiaru dobrze wykonuje swoje zadanie, odpowiednio eksponując scenę - nawet w trudnych warunkach oświetleniowych. Niemniej jednak zauważyliśmy, że pomiar matrycowy ma lekką tendencję do faworyzowania cieni, co w efekcie może objawiać się delikatnymi prześwietleniami. Z kolei najlepiej wypadł pomiar centralnie ważony, który dostarczy możliwie najbardziej adekwatnie wyeksponowanych zdjęć. Pochwalić należy także punktowy tryb pomiaru światła. Jest na tyle mały, że nawet w przypadku drobnych, kontrastowych powierzchni będziemy w stanie nakierować go na wybrany punkt. Co ważne wielkość obszaru możemy regulować z poziomu menu. Natomiast pomiar z priorytetem świateł działa tak jak powinien - najważniejsze są dla niego jasne partie kadru, dzięki czemu nie narazimy się na choćby najmniejsze prześwietlenia.

Stały bywalec naszego laboratorium. Ciągle patrzy na świat przez różne ogniskowe oraz przemierza miasta i wioski obwieszony sprzętem fotograficznym. Uwielbia stylowe aparaty, a także eleganckie i funkcjonalne akcesoria. Ma słabość do monochromu i suwaków w programie Lightroom, po godzinach – do literatury faktu i muzyki country.

 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Przetestuj 3 obiektywy Samyang AF - opinia Adama Jędrysika
10 Paź 2017
Pod koniec lipca zaprosiliśmy Was do udziału w testach konsumenckich najnowszych obiektywów Samyang z autofokusem. Spośród wszystkich zgłoszeń wyłoniliśmy trzech uczestników. Dziś prezentujemy wam opinię ostatniego z nich, Adama Jędrysika.
3
Panasonic Lumix GX800 - mały mocarz
29 Wrz 2017
Panasonic Lumix GX800 to niepozorny bezlusterkowiec, który zaskakuje bogactwem zaawansowanych funkcji. Poznajcie jego możliwości!
4
Przetestuj 3 obiektywy Samyang AF - opinia Anny Rozwadowskiej
22 Wrz 2017
Pod koniec lipca zaprosiliśmy Was do udziału w testach konsumenckich najnowszych obiektywów Samyang z autofokusem. Spośród wszystkich zgłoszeń wyłoniliśmy trzech uczestników. Dziś prezentujemy opinię Anny Rozwadowskiej.
1
Remis. „Fotografie, które nie zmieniły świata”, Krzysztof Miller
8 Wrz 2017
„Tworzenie albumu, choć wtórne do naciśnięcia przeze mnie migawki, ma sens w bezsensie tego świata. Sens dla mnie. Sens dla tych, co go obejrzą. Chciałbym, żeby zrozumieli, że nasze przebywanie na świecie ma charakter prosty. Zero-jedynkowy. Jak jesteśmy, to jest jeden. Jak nas nie ma, to jest zero.” – to fragment wstępu do książki „Fotografie, które nie zmieniły świata” Krzysztofa Millera. Jedne z ostatnich jego słów. Tych publicznych. Jest: zero. Od roku nie ma Krzysztofa.
0