Asus ZenBook UX410U - nareszcie godny rywal MacBooka?

Asus ZenBook UX410U - nareszcie godny rywal MacBooka?

Czy ten lekki i kompaktowy ZenBook sprawdzi się jako niezawodny towarzysz fotografa w podróży? Postanowiliśmy się o tym przekonać podczas ostatniego wyjazdu prasowego do duńskiego Aarhus.

Mówiąc o laptopie dla fotografa nie sposób uciec od porównań do popularnych modeli z podświetlanym jabłkiem. Choć nie należą do najtańszych, zapracowały sobie na opinię wydajnych i niezawodnych, a do tego wyjątkowo stylowych, co w tej branży też jest nie bez znaczenia - fotografowie to w końcu esteci i niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nie zabrał nigdy głosu w dyskusji o kształcie i wykonaniu nowego modelu aparatu, który właśnie trafia na rynek.

Konkurencja wyciągnęła więc wnioski i najnowsze modele kompaktowych notebooków to już nie tylko wyśrubowane parametry w przystępnej cenie - prezentują się równie efektownie, pod wieloma względami przebijając nawet nowe MacBooki. Oferując podobne możliwości, są jeszcze lżejsze i jeszcze smuklejsze. Sporą zachętą jest też niewątpliwie cena, niższa nierzadko nawet o 1/3.

Jednym z głównych rywali Apple jest dziś zgrabny i stylowy ZenBook z najnowszej linii UX410U. Tym, co z pewnością wyróżnia go na rynku jest 14-calowa i, co szczególnie ważne dla fotografa, matowa matryca, zamknięta w obudowie o wymiarach typowych dla notebooków klasy 13”. W środku znajdziemy procesor Intel Core i3, i5 lub i7 siódmej generacji, do 16 GB DDR4 RAM, oraz dysk SSD o maksymalnej pojemności 512 GB (opcjonalnie tradycyjny dysk twardy 1TB). W zależności od wersji za komputer zapłacimy od 2999 do 4999 zł.

Do naszej redakcji trafił model z procesorem i7 2.7GHz, pamięcią 8 GB DDR4 RAM oraz dyskiem SSD 512 GB i kartą graficzną Nividia GTX940M (w ofercie są także modele ze zintegrowanym układem grafiki) - za taką specyfikację zapłacimy 4599 zł. Jest to więc jedna z mocniejszych jednostek, z wydajnym procesorem i stosunkowo dużą pojemnością dysku, która pozwoli nie tylko na szybki zrzut wykonanych zdjęć, ale również przechowywanie podręcznego archiwum plików, do których sięgamy najczęściej.

Nowy Zenbook posłużył mi do realizacji testu najnowszego bezlusterkowca Fujifilm X-T20 podczas prasowego wyjazdu do Aarhus, Europejskiej Stolicy Kultury 2017. Przez 4 dni towarzyszył mi w podróży, a przez kolejny tydzień dzielnie służył w pracy redakcyjnej. Korzystałem z niego jako podstawowego narzędzia do selekcji i edycji zdjęć w programach Adobe Lightroom i Photoshop, również na nim zredagowałem tekst, który właśnie czytacie.

Prywatnie korzystam z MacBooka Pro 13” Retina o zbliżonych parametrach (Intel Core i5 2,7 GHz, 8 GB DDR3, 128 GB SSD). Nie uniknę więc porównań, opisując tak wykonanie jak i wydajność w postprodukcji. Na co dzień, w pracy biurowej mam do czynienia głównie z systemem Windows i do porównania postaram się podejść bez uprzedzeń. Choć od subiektywnych wycieczek również nie będę się powstrzymywał! Nie tracąc czasu, zaczynajmy!

 

Redaktor naczelny serwisu fotopolis.pl i miesięcznika Digital Camera Polska – wielki fan fotografii natychmiastowej, dokumentalnej i podróżniczego street-photo. Lubi małe dyskretne aparaty, kolekcjonuje albumy i książki fotograficzne.

 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Przetestuj 3 obiektywy Samyang AF - opinia Adama Jędrysika
10 Paź 2017
Pod koniec lipca zaprosiliśmy Was do udziału w testach konsumenckich najnowszych obiektywów Samyang z autofokusem. Spośród wszystkich zgłoszeń wyłoniliśmy trzech uczestników. Dziś prezentujemy wam opinię ostatniego z nich, Adama Jędrysika.
3
Panasonic Lumix GX800 - mały mocarz
29 Wrz 2017
Panasonic Lumix GX800 to niepozorny bezlusterkowiec, który zaskakuje bogactwem zaawansowanych funkcji. Poznajcie jego możliwości!
4
Przetestuj 3 obiektywy Samyang AF - opinia Anny Rozwadowskiej
22 Wrz 2017
Pod koniec lipca zaprosiliśmy Was do udziału w testach konsumenckich najnowszych obiektywów Samyang z autofokusem. Spośród wszystkich zgłoszeń wyłoniliśmy trzech uczestników. Dziś prezentujemy opinię Anny Rozwadowskiej.
1
Remis. „Fotografie, które nie zmieniły świata”, Krzysztof Miller
8 Wrz 2017
„Tworzenie albumu, choć wtórne do naciśnięcia przeze mnie migawki, ma sens w bezsensie tego świata. Sens dla mnie. Sens dla tych, co go obejrzą. Chciałbym, żeby zrozumieli, że nasze przebywanie na świecie ma charakter prosty. Zero-jedynkowy. Jak jesteśmy, to jest jeden. Jak nas nie ma, to jest zero.” – to fragment wstępu do książki „Fotografie, które nie zmieniły świata” Krzysztofa Millera. Jedne z ostatnich jego słów. Tych publicznych. Jest: zero. Od roku nie ma Krzysztofa.
0