|
|
NEWSY |
 |
|
 |
| 2009-12-16 | strony: 1 |
| Policja sprawdza fotografów, czyli w Warszawie prawie jak w Londynie |
Od kilkunastu miesięcy w Wielkiej Brytanii obowiązuje restrykcyjne prawo pozwalające policji zatrzymać do wyjaśnienia osoby fotografujące publiczną przestrzeń - wszystko w ramach "walki z terroryzmem". Wygląda na to, że również polska policja jest czuła na (nietypowe) działania fotografów. Przekonał się o tym wiceburmistrz warszawskiego Śródmieścia Piotr Królikiewicz.
Brytyjski tygodnik Amateur Photographer od miesięcy śledzi poczynania brytyjskiej (głównie londyńskiej) policji, która co chwila zatrzymuje do wyjaśnienia osoby fotografujące miejską przestrzeń. W Wielkiej Brytanii obowiązuje prawo mające przeciwdziałać terroryzmowi, na podstawie którego fotografowie muszą się tłumaczyć co i dlaczego fotografują. Jego ofiarą padł ostatnio Polak Karol Berezowski, który ostatecznie musiał nawet zapłacić grzywnę za zakłócenie porządku publicznego - poinformował
dziś tygodnik AP.

Jak donosi serwis gazeta.pl
podobna historia zdarzyła się Piotrowi Królikiewiczowi, wiceburmistrzowi warszawskiego Śródmieścia. Pan Królikiewicz postanowił wykorzystać latarnię do zamocowania kamery otworkowej zrobionej z pudełka po butach, czym wzbudził podejrzenia operatora monitoringu miejskiego. Po chwili musiał się już tłumaczyć załogom trzech radiowozów policji i straży miejskiej. Zapytali: "Co pan tu robi?". Odpowiedziałem: "Zdjęcia metodą fotografii otworkowej". "A co pan fotografuje?". Taką metodą trudno złapać gołębia w locie, odpowiedziałem więc zgodnie z prawdą: "Architekturę". A oni: "Architekturę, tak?". Już wtedy wyczułem, że do końca nie wierzyli -
relacjonował Gazecie Piotr Królikiewicz. W tym przypadku skończyło się na pouczeniu. |
| autor: Michał Grzegorczyk |
Podziel się tym artykułem:
|
|
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
|
|