Marek Arcimowicz

Jakoś rok temu na Festiwalu FotoArt w Bielsku-Białej uczestniczyłem w spotkaniu, którego bohaterem był Jacob Sobol. Uwagę wielu z nas przykuły jego osobiste fotografie z Grenlandii. Cykl „Sabine”, bo o nim mowa, został wykonany na kliszy negatywowej, czarno-białej, prostym aparatem point’n’shoot.
7 Gru 2014
Marek Arcimowicz
0
Dziś będzie o amnezji. Jakiś czas temu rozmawiałem z moim byłym już asystentem o roli asystenta. Piotra Orzechowskiego, zwanego najczęściej Orzechem, poznałem jeszcze w agencji Portfolio. Zwykle pracował z Robertem Wolańskim, mam wrażenie, że "wyrósł" głównie przy sesjach u Roberta, później pracował z wieloma fotografami i przy projektach z najwyższej półki, w wielu miejscach - z Nowym Jorkiem włącznie.
2 Lis 2014
Marek Arcimowicz
0
Robimy najwięcej zdjęć w długiej, 175-letniej historii fotografii. W erze "bezkosztowego" pstrykania fotografujemy tyle - ile dusza zapragnie. Pisałem o tym poprzednio. Czy to przekłada się na lepszą fotografię - po części. Na pewno przekłada się na charakter pracy i wymagania jej stawiane.
5 Paź 2014
Marek Arcimowicz
0
Mądrze mawia się, że fotografia jest sztuką wyboru. Stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe, tym bardziej w dzisiejszych czasach - sprzyjających powstawaniu milionów przypadkowych fotografii. Fajnie, że jest taka łatwość, pierwszy raz w historii!
31 Sie 2014
Marek Arcimowicz
0
Są takie fotografie, które przyszły nam stosunkowo lekko. Nawet wśród tych, które uważamy za obrazy dla nas samych ważne, albo te które wygrały dla nas konkursy. Są dla odmiany i takie, za które przyszło nam słono zapłacić. I nie mam tu na myśli biletu lotniczego na Nową Zelandię... choć i to jest czasem ceną wykonania fajnego, ważnego zdjęcia.
27 Lip 2014
Marek Arcimowicz
0
Bardzo lubię i często powtarzam zasłyszaną tezę, że zdjęć nie robimy aparatem i obiektywem, tylko głową i nogami. Głową - wiadomo, zdjęcie musi zostać wymyślone, a proces kreacji raczej powinien odbiegać od przypadkowości, chyba, że jest ona zamierzona lub wkalkulowana. Nogami... no właśnie... bo musimy zdjęcia po prostu "wychodzić". Tyczy się szczególnie reporterów i pejzażystów. Trzeba być w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.
29 Cze 2014
Marek Arcimowicz
0
Był rok 1995. Dla części czytelników pewnie dawno. Po raz drugi w życiu pojechałem do Nepalu, po raz pierwszy po to, by przejść słynną już wtedy trasę "Dookoła Annapurny". Ta trzytygodniowa wędrówka przez nepalskie Himalaje wtedy zdobywała opinię najpiękniejszej pieszej trasy górskiej na świecie. Uzbrojony byłem w swoje pierwsze nikony F90 i FM2, 4 obiektywy i filmy.
25 Maj 2014
Marek Arcimowicz
0